<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>EksMagazyn - ekskluzywny magazyn dla kobiet: seks, mężczyźni, design, zdrowie, uroda, moda, imprezy, kino, recenzje, wywiady &#187; współuzależnienie</title>
	<atom:link href="http://www.eksmagazyn.pl/tag/wspoluzaleznienie/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://www.eksmagazyn.pl</link>
	<description>EksMagazyn - ekskluzywny magazyn dla kobiet: seks, mężczyźni, design, zdrowie, uroda, moda, imprezy, kino, recenzje, wywiady</description>
	<lastBuildDate>Tue, 28 Jul 2026 12:27:09 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0.1</generator>
		<item>
		<title>Jak żyć z osobą uzależnioną?</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/jak-zyc-z-osoba-uzalezniona/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/jak-zyc-z-osoba-uzalezniona/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 04 Jan 2019 14:36:53 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Kalina Samek</dc:creator>
				<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[Koniec współuzależnienia. Jak przestać kontrolować życie innych i zacząć troszczyć się o siebie]]></category>
		<category><![CDATA[Melody Beattie]]></category>
		<category><![CDATA[nałogi]]></category>
		<category><![CDATA[niebezpieczne związki]]></category>
		<category><![CDATA[stres w pracy]]></category>
		<category><![CDATA[trudności w związkach]]></category>
		<category><![CDATA[uzależnienia]]></category>
		<category><![CDATA[współuzależnienie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=27082</guid>
		<description><![CDATA[Uczuciowy zamęt, gwałtowne zmiany nastrojów, naprzemienne poczucie winy i krzywdy, niepewność i lęk – to stan emocjonalny typowy dla osób współuzależnionych. U części z nich rozpoznaje się ostrą reakcję na stres, zaburzenia stresowe pourazowe lub zaburzenia adaptacyjne oraz zaburzenia występujące pod postacią somatyczną. To cena, jaką płacą za życie z osobą uzależnioną, które jest dla nich źródłem permanentnego stresu.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Współuzależnienie jest przystosowaniem się do destrukcji osoby, z którą  się żyje i takim sposobem reagowania na jej zachowania, który – pomimo  najlepszych chęci – uniemożliwia zmianę i prowadzi do coraz większego  uwikłania w patologiczny układ, co w efekcie utrwala i podtrzymuje  destrukcję. To proces adaptacji do życia w sytuacji chronicznego stresu.  Nic dziwnego, że u współuzależnionych rozpoznaje się objawy, które  zgodnie z Międzynarodową Klasyfikacją Chorób ICD-10 ujawniają się w  obrębie zaburzeń funkcjonowania w wyniku reakcji przystosowawczych na  stres (F43 &#8211; „Reakcja na ciężki stres i zaburzenia adaptacyjne”).</p>
<p> Współuzależnienie jak dotąd nie występuje w żadnej oficjalnej  klasyfikacji psychiatrycznej, pomimo postulatów Timmena Cermaka, by  uznać je za odrębną jednostkę chorobową (Cermak 1986, 1991) i nadziei  żywionych na to w Polsce, po tym jak ukazały się polskie edycje książek  Janet Woititz (1992, 1992). Pomysł ten nie doczekał się realizacji  bowiem wielu autorów zgłaszało nieprecyzyjność i nadużywanie tego  pojęcia. Wątpliwości budziła też kwestia relacji pomiędzy tym, co w  objawach współuzależnienia osobowościowe (czyli stałymi cechami i  wzorcami zachowań) a tym, co reaktywne (czyli tym, co jest odpowiedzią  na stres).</p>
<p> Za udziałem czynników osobowościowych  przemawiałby fakt, że wśród  pacjentów z symptomami współuzależnienia często diagnozuje się osobowość  zależną i unikającą, czasem też osobowość obsesyjno-kompulsyjną i  borderline. Badania (Loughead, Spurlock i Yuan-yu ting, 1998) wskazują  także na wzorzec osobowości samo-dewaluującej u tych osób.</p>
<p>Sam termin „współuzależnienie”, spopularyzowany przez J. Woititz oraz  szeroko przyjęty i rozpowszechniony przez ruch Anonimowych Alkoholików,  pojawił się w latach 70. w środowisku amerykańskich terapeutów.  Zauważono wówczas, że w wyniku zaangażowania się w związek z  alkoholikiem, życie niektórych ludzi staje się „trudne do ułożenia i  właściwego kierowania.” W zależności od fazy, w której znajdują się  uzależnieni, ich bliskimi targają skrajne emocje. Im bardziej  zaawansowana faza, tym silniejszy lęk, większe trudności z koncentracją  uwagi i radzeniem sobie z emocjami u tych osób. I faktycznie,  współuzależnienie jest procesem postępującym. Z upływam czasu stan  psychiczny osób współuzależnionych  się pogarsza, a zmiana ich położenia  na lepsze wydaje się coraz trudniej osiągalna (Mellibruda i Sobolewska  1997).</p>
<h3>Współuzależnienie: psychologiczna pułapka</h3>
<p>Dlaczego ludzie ci całymi latami trwają w niszczącym dla siebie  związku? Dlaczego nie opuszczają go nawet wtedy, gdy zagraża to ich  zdrowiu i życiu? Dużą rolę odgrywają tu niewątpliwie zmiany, jakie  powoduje w ich psychice sytuacja stresowa (m.in. myślenie tunelowe,  trudności w koncentracji uwagi i coraz silniejszy lęk), jak również te,  które dokonują się wskutek życia z osobą uzależnioną. Współuzależnieni  rozwiją mechanizmy obronne podobne do tych, którymi posługują się osoby  uzależnione, takie jak m.in. zaprzeczanie i magiczne myślenie.  Mechanizmy te mają chronić przed doświadczaniem bolesnych uczuć, lecz  jednocześnie trzymają w potrzasku.</p>
<p>Ale decydujące znaczenie może mieć również i to, z czym wchodzi się w  związek, czyli nasze osobiste obciążenie. Autorzy prac z nurtu tzw.  „toksycznych związków”, tacy jak jak Pia Melody czy John Bradshaw,  twierdzą, że współuzależnienie to zespół cech nabytych w dzieciństwie  wskutek wychowania w rodzinie dysfunkcyjnej (niekoniecznie alkoholowej),  gdzie dochodzi do nadużyć i zaniedbywania potrzeb emocjonalnych dzieci.  Cechy te dotyczą wielu różnych obszarów funkcjonowania, m.in. granic  tożsamości (granice indywidualnego „ja” zbyt przepuszczalne, stąd  skłonność do gubienia się w emocjach – swoich i innych osób) i  emocjonalnej regulacji samooceny (uzależnianie samooceny od innych).  Jeśli takie wyposażenie wniesiemy w związek, łatwiej jest nam zamknąć  się w psychologicznej pułapce.</p>
<p><img class="alignnone size-full wp-image-27083" title="alkoholik" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2019/01/alkoholik.jpg" alt="" width="700" height="370" /></p>
<p> Badania przeprowadzone przez Fuller i Warner (2000) dostarczają  argumentów za tym, że rozwinięcie cech współuzależnienia zależy od  nasilenia stresu przeżywanego w rodzinie pochodzenia, niezależnie od  tego co jest jego przyczyną: czy chroniczna choroba, psychiczna lub  fizyczna czy alkohol. Im większy stres, tym większe prawdopodobieństwo  wykształcenia się cech, które predysponują do wchodzenia w destrukcyjne  związki.</p>
<h3>Czy można żyć z osobą uzależnioną i nie być współuzależnionym?</h3>
<p>Wyposażenie psychologiczne, czyli to, z czym wchodzimy w związek,  może nas obciążać, ale może też nas chronić przed współuzależnieniem.  Sam fakt, że żyjemy z osobą uzależnioną, nie musi jeszcze świadczyć o  naszym współuzależnieniu. Decyduje o tym sposób w jaki reagujemy na  destrukcyjne postępowanie partnera i to jaką cenę jesteśmy gotowi  zapłacić za utrzymanie związku. Mówi się, że dużo zależy od tego czy  potrafimy zmienić, albo opuścić taki układ. Można przypuszczać, że  osoba, która się nie współuzależni, zmieni układ tak, by pozwalał jej na  zaspokajanie potrzeb i zapewniał swobodę komunikacji, a jeśli tak się  nie stanie, to odejdzie i sama ułoży sobie życie. Osoba współuzależniona  to ta, która straszy odejściem, lecz nie odchodzi. Nie potrafi ani  odejść, ani też zmienić układu, więc się przystosowuje. Robi to kosztem  siebie i swojego zdrowia. Prawdopodobnie nie potrafi wyobrazić sobie  samotnego życia. Jedyną możliwą do zaakceptowania wizją życia jest dla  niej „życie we dwoje”. Dlatego zamyka się w pułapce wyniszczającego dla  obu stron związku.</p>
<p>Życie z osobą uzależnioną i zachowanie siebie teoretycznie jest możliwe. Warto jednak pamiętać, że mało komu się udaje. Nie bez powodu mówi się, że nawet najzdrowszy człowiek może zacząć  wątpić w siebie, przeżywszy jakiś czas z alkoholikiem. Dlatego w  razie gdyby okazało się, że znaleźliśmy się w takiej sytuacji, dobrze  jest skorzystać z  pomocy specjalisty.</p>
<h3>Jak sobie pomóc?</h3>
<p>Współuzależnienie jest blokadą komunikacji. Tworzą ją narzucone przez  partnera reguły zachowań, które uniemożliwiają swobodne wyrażanie  uczuć, prowadzenie szczerych rozmów na temat problemów w związku oraz  kierowanie pod adresem partnera realnych oczekiwań zmiany. To również  nadmierne dostrojenie do drugiej osoby, wyczulenie na jej nastroje, a  także nawykowe myślenie, odczuwanie i zachowywanie się. Jeśli więc  chcemy sobie pomóc, musimy  odłączyć się od nastrojów partnera, przerwać  nasze nawykowe reagowanie.</p>
<p>Ograniczanie się do reagowania na jego zachowanie (i na to, co on  może czuć, myśleć czy zrobić) oznacza że straciliśmy nad sobą  kontrolę i nie kierujemy sobą. Takie reakcje współtworzą destrukcyjny  układ i zamykają w błędnym kole współuzależnienia, tymczasem zmiana  przychodzi poprzez wyrażanie i realizację własnych potrzeb oraz  przemyślane działanie.</p>
<p> Zatem nie reaguj. Jeśli zauważysz, że popadasz w emocjonalny chaos,  zatrzymaj się. Wyreguluj oddech, postaraj się rozluźnić. Znajdź  sposób, żeby oderwać się od bodźca, na który reagujesz. Idź na  spacer. Poczekaj z działaniem, aż ucichną emocje i przestaną kłębić  się w głowie sprzeczne myśli. Co dalej?</p>
<h3>Oderwij się!</h3>
<p>To po pierwsze. Oderwanie się oznacza życie chwilą obecną – tu i  teraz. To pozwolenie na to, by życie płynęło swobodnie. Ale też  akceptacja rzeczywistości. Pozwól by sprawy biegły swoim torem i patrz,  jaki przybierają obrót. Pamiętaj, każdy odpowiada za siebie. Pozwól  drugiej osobie być sobą i ponosić konsekwencje swoich działań. Odetnij  się od jej problemów i emocji. Zrób to łagodnie. Ustal, co możesz, a  czego nie możesz zmienić i zaniechaj prób zmieniania tego, czego  zmienić nie jesteś w stanie. Przestań martwić się tym, na co nie masz  wpływu. Żyj swoim własnym życiem. Ciesz się drobiazgami.</p>
<h3>Zatroszcz się o siebie</h3>
<p>Odpowiadasz za siebie. Masz obowiązek zadbać o swoje potrzeby. Masz  prawo wieść takie życie, jakie ci odpowiada. Ale pamiętaj też, że nie  masz prawa narzucać innym swojej woli. Pozwól innym żyć tak, jak chcą.  Jeśli przeszkadza to w tym, abyś wiodła / wiódł takie życie, jakie  chcesz wieść, wymagaj zmiany. Jeśli zmiana nie nastąpi, pamiętaj: masz  prawo odejść i ułożyć sobie życie po swojemu.</p>
<h3>Pamiętaj, potrafisz myśleć</h3>
<p>Być może ktoś powiedział ci, że nie potrafisz myśleć i podejmować  słusznych decyzji, albo gorzej, że jesteś wariatem/ wariatką. Alkoholicy  często mówią to swoim bliskim. Pamiętaj, potrafisz myśleć. Twój  umysł funkcjonuje bez zarzutu. Potrafisz zorientować się w każdej  sytuacji i podjąć słuszne decyzje. Jeśli popełnisz błąd, to świat  się przez to nie zawali. Przestań znęcać się nad sobą. Skończ z  zamartwianiem się i obsesją na temat drugiej osoby. Zacznij myśleć.  Zastanów się jak rozwiązać problem. Zdobądź niezbędne informacje w  temacie, który cię dotyczy. Przeanalizuj sytuację. Ustanów swoje własne  cele i zacznij je realizować.</p>
<h3>Ustal granice</h3>
<p>Zakreśl swoje granice. Ustal sam ze sobą dokąd możesz się  posunąć. Określ, co możesz robić dla innych, a czego nie. Ustal, co  wolno innym, jakie zachowania będziesz tolerować, a jakich nie. Wytycz  granice, których nikomu nie wolno przekraczać. Powiedz partnerowi,  jakie ustanowiłeś granice. Zrób to spokojnie. Nie pozwól tych granic  przesuwać. Bądź w tym stanowczy i konsekwentny. Naucz się mówić:  „To jest granica, której nie możesz przekroczyć. Nie będę tego  tolerował/ a”. I rób, jak mówisz.</p>
<h3>Zadbaj o swoje ciało</h3>
<p>Posłuchaj co mówi ci twoje ciało i twoje uczucia. Nie ignoruj ich. Im  lepszy mamy kontakt z uczuciami, tym mniej kłopotów ze zdrowiem.  Jeśli przez długi czas nie słuchamy własnych uczuć, zaczynają nam  doskwierać różne dolegliwości. One mają zmusić nas do tego, byśmy  zajęli się sobą. Pamiętaj, łatwiej zająć się sobą, dopóki jest się  jeszcze zdrowym. Zrób to. Zadbaj o siebie, swoje samopoczucie, wygląd i  zdrowie.</p>
<p>Wychodzeniu ze współuzależnienia towarzyszy uczucie wyzwolenia.  Wreszcie możemy być sobą. I pozwolić innym być sobą. Możemy  korzystać z możliwości nieskrępowanego myślenia, odczuwania i  działania. Możemy kochać siebie i innych.</p>
<p>Wskazówki do tego jak sobie pomóc opracowano na podstawie książki  Melody Beattie „Koniec współuzależnienia. Jak przestać kontrolować życie  innych i zacząć troszczyć się o siebie”.</p>
<p>Autorka: Monika Świerczyńska, Zdrowie.PAP.pl</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/jak-zyc-z-osoba-uzalezniona/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Kilka słów o współuzależnieniu</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/kilka-slow-o-wspoluzaleznieniu/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/kilka-slow-o-wspoluzaleznieniu/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 09 Apr 2015 02:51:48 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Dagna Starowieyska</dc:creator>
				<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[alkohol]]></category>
		<category><![CDATA[współuzależnienie]]></category>
		<category><![CDATA[współuzależnione]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=16843</guid>
		<description><![CDATA[Współuzależnienie to nie choroba. To zespół nieprawidłowego przystosowania się do sytuacji problemowej. Utrwalona forma funkcjonowania w trudnej i długotrwałej, traumatycznej sytuacji związanej z zachowaniami (często patologicznymi) uzależnionego partnera
]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Może chodzić o uzależnienie partnera od alkoholu, od narkotyków, od internetu, od hazardu, od seksu… Współuzależnienie ogranicza zarówno swobodę wyboru podejmowania decyzji, jak i postępowania, prowadząc do pogorszenia funkcjonowania, samopoczucia i jednocześnie utrudniając zmianę swojej sytuacji na lepszą. Osoby współuzależnione koncentrują się na szukaniu sposobu ograniczenia zachowań związanych z uzależnieniem u partnera (partnerki), nieświadomie przejmując odpowiedzialność i kontrolę za jego (jej) funkcjonowanie. Co paradoksalnie umożliwia kontynuowanie nałogu u osoby uzależnionej.</p>
<p>U osób współuzależnionych często obserwuje się, takie zachowania jak (na przykładzie uzależnienia od alkoholu):<br />
 <strong>1. Podporządkowanie się nałogowi: </strong><br />
 Przejęcie odpowiedzialności za prowadzenie domu czy też wychowywanie dzieci. Np. wprowadzenie nakazu zachowywania ciszy przez dzieci i &#8222;schodzenia z drogi&#8221; alkoholikowi, który wrócił do domu, scedowanie części obowiązków (jak np. odbieranie dzieci ze szkoły) na dalszą rodzinę lub przyjaciół w związku z niemożnością polegania na osobie w nałogu, przekładanie, zmiana lub rezygnacja z planów rodzinnych &#8211; odwiedziny krewnych, wspólne wakacje, itp.;</p>
<p><strong>2. Kontrolowanie osoby uzależnionej: </strong><br />
 Przeglądanie listów, telefonów, sprawdzanie kieszeni, podsłuchiwanie rozmów, podpytywanie innych o szczegóły z życia alkoholika, telefonowanie do alkoholika celem sprawdzenia, gdzie jest i co akurat robi (pije? gdzie? z kim?), przyprowadzanie go z imprez do domu, czasami śledzenie, angażowanie dzieci w te działania, organizowanie zajęć alkoholikowi tak, aby nie miał czasu na nałóg. Wymuszanie na alkoholiku obietnic poprawy pomimo ciągłych porażek w ich dotrzymywaniu, szantażowanie odejściem i jednoczesny brak konsekwencji w działaniu. Poczucie kontroli daje pozorne poczucie bezpieczeństwa i kierowania życiem swoim, dzieci, całej rodziny.</p>
<p><strong>3. Pomaganie i opiekowanie się uzależnionym</strong>, przez co nie ponosi on (ona) pełnych konsekwencji swego picia, co daje komfort do dalszego picia: załatwianie codziennych spraw, opieka nad dziećmi, dbanie o finanse rodziny (pomimo, że alkoholik traci część pieniędzy na alkohol), usprawiedliwianie przed znajomymi, przed rodziną przed szefem („Ma grypę”). Załatwianie detoksykacji, regulowanie długów, załatwianie zwolnień lekarskich, łagodzenie cierpień osoby uzależnionej, staranie się aby niczym &#8222;nie sprowokować alkoholika&#8221; do kolejnego zapicia, &#8222;usuwanie mu kłód spod nóg&#8221;, tzn. niedopuszczanie go do konfrontacji z codziennym funkcjonowaniem rodziny i konsekwencji z tym związanych: ukrywanie problemów, przewidywanie i próby likwidowania powodów do tego by się złościł, nadmierne starania o to, by zadowolić osobę pijącą nałogowo &#8211; dbałość o posiłki, o zrobienie prania na czas, spełnianie wszelkich próśb uzależnionego. Postawa nadopiekuńczości przenosi się również na relacje z dziećmi.</p>
<p><strong>4. Tolerancja różnych patologicznych zachowań osoby uzależnionej</strong>, z jednoczesnym występowaniem poczucia winy i niskiego poczucia własnej wartości oraz zaniedbywaniem samego siebie (i dzieci): godzenie się na stosowanie przemocy słownej i fizycznej, na obwinianie ze strony uzależnionego: &#8222;To przez ciebie piję&#8221;, &#8222;Gdybyś była lepszą żoną&#8230;&#8221;, na okazywanie lekceważenia i pogardy, na manipulacje, na zdrady i romanse, na czyny karalne, rezygnacja z prawa do wsparcia, szacunku i miłości ze strony partnera, do rozwijania własnej kariery, zainteresowań, do dbania o własny wygląd, kondycję psychiczną i fizyczną, itp.</p>
<p><strong>5. Zaprzeczanie faktom</strong>, zwłaszcza temu, że partner jest uzależniony pomimo oczywistych dowodów i doświadczania na co dzień konsekwencji tej choroby, stosowanie zasady: &#8222;rodzinnych brudów nie pierze się na zewnątrz&#8221; co sprzyja izolacji rodziny i rezygnacji z sięgania po pomoc, zaprzeczanie przykrym emocjom: złości, strachu, wstydu, udawanie przed innymi członkami rodziny, że wszystko lub niemal wszystko jest w porządku, odcinanie się od prawdy, co prowadzi do kłamstw i  nieautentyczności zachowań, prowokowanie innych do odegrania przypisanej roli, mające na celu ukrycie nałogu.<br />
 Opisane powyżej zachowania czy sytuacje z trwaniem nałogu pogłębiają się. Z czasem dzieją się na poziomie nieświadomym. Przecież osoba współuzależniona chce dobrze i robi to wszystko, aby ratować rodzinę i zmniejszyć cierpienie swoje i dzieci. Niestety to działa odwrotnie. <br />
 <strong><br />
 Anna Karny, psycholog, psychoterapeutka Ośrodka Polana, w którym odbywają się warsztaty dla osób współuzależnionych:</strong> <em>Masz wybór. Nie musisz ratować partnera. Nie musisz robić dobrej miny do złej gry. Nie musisz, nic nie musisz. Ale wiele możesz. Możesz walczyć z nim albo dbać o siebie i pomóc sobie. Bez względu na to czy on pije czy nie. Czy się leczy czy nie. Masz wybór.</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/kilka-slow-o-wspoluzaleznieniu/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Współcierpiące</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/wspolcierpiace/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/wspolcierpiace/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 19 Nov 2012 09:44:21 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Aneta Zadroga</dc:creator>
				<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[DDA]]></category>
		<category><![CDATA[dorosłe dzieci alkoholików]]></category>
		<category><![CDATA[uzależnienie od alkoholu]]></category>
		<category><![CDATA[współuzależnienie]]></category>
		<category><![CDATA[życie DDA]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=10047</guid>
		<description><![CDATA[Miałam poczucie, że życie polega na tym, żeby cierpieć. Być w jakiś sposób nieustannie nieszczęśliwą i robić dużo, dużo rzeczy, żeby o tym poczuciu nieszczęścia na chwilę zapomnieć. Później odkryłam, że to właśnie współuzależnienie]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Agnieszka</strong><br />
 35 lat. Mieszka w Warszawie. Jest szefową jednego z oddziałów dużego banku. Wysoka, okrągła brunetka z długimi włosami. Zawsze nienagannie ubrana: garsonka i buty na obcasie, ale nie za wysokim, takie, żeby można było w nich przechodzić cały dzień. Matka dwójki dzieci. Mężatka. Rozwiedziona. Mówi o sobie: Jestem DDA i na szczęście już jestem tego świadoma.</p>
<p><strong>Joanna</strong><br />
 32 lata. Mieszka w Krakowie. Jest przedszkolanką. Wysoka blondynka o bardzo kobiecej, zgrabnej figurze. Prawie nigdy nie zakłada spódnic ani sukienek. Zwykle ubrana w spodnie na kant i ciemny sweterek. Jak mówi, źle czuje się w kolorach innych niż brązy i szarości. Zaręczona. Nazywa się „genetyczną niepijącą alkoholiczką”.</p>
<p><strong>Agnieszka: Miś i wino</strong><br />
 Pamiętam nieprzespane noce, kiedy czekałam w swoim pokoju na powrót ojca. Zawsze wracał pijany. A kiedy wracał trzeźwy, robił w domu awanturę. Po pijaku zwykle zasypiał. Wszędzie: w kuchni, w łazience, czasami na klatce schodowej. A ja, każdego wieczoru czekałam na to, żeby przyszedł, zapytał, czy dostałam piątkę w szkole, żeby się mną zainteresował. Czasami przynosił czekoladę albo batonika, zwykle pogniecione i połamane, czasami śmierdzące alkoholem, bo akurat miał je w torbie z butelką, której nie domknął pijąc w drodze do domu…</p>
<p>W moje 13 urodziny czekałyśmy na niego z mamą i z tortem, takim śmietankowym, z truskawkami, bo bardzo lubię truskawki. Miał przyjść wcześniej z pracy i mieliśmy wszyscy razem pojechać do dziadków. Oczywiście ojciec nie pojawił się w domu. Wrócił nad ranem. Pijany. Przyniósł mi białego misia. Niósł go w torbie z otwartą butelką wina, więc miś był mokry, śmierdział alkoholem i nie był już do końca biały… Wręczył mi go ledwie trzymając się na nogach. Mama później próbowała uprać tego misia, ale plamy z wina nie zeszły… Mam go do dziś.</p>
<p><strong>Joanna: Piwo dla 8-latki</strong><br />
 Matka piła odkąd pamiętam. Jako dziecko, a nawet jeszcze jako nastolatka, nie widziałam w tym niczego złego. Może dlatego, że długo nie widziałam jej pijanej do nieprzytomności. Może bardziej się pilnowała, a może po prostu na początku nie piła aż tak dużo i jakoś mogła to kontrolować…</p>
<p>Matka pracowała z ojcem za granicą, kiedy siostra i ja byłyśmy małe, zajmowali się nami wujkowie i ciocie. Kiedy miałam 16 lat, zostawałam głową rodziny na dwa, trzy miesiące, kiedy rodzice wyjeżdżali zarabiać. Ojciec zawsze twierdził, że to właśnie za granicą mama zaczęła pić. Ale długo nie widział problemu – kilka głębszych na dobry sen, od czasu do czasu impreza ze znajomymi. Kiedy rodzice wracali, spędzali w domu kilka tygodni. I tu było tak samo – kilka piw na dobranoc, późne wstawanie, odwiedziny gości i wódka.</p>
<p>Ale nadszedł taki czas, że zaczęłam zauważać, że coś jest nie tak. Kończyłam wtedy liceum. Matka zaczęła być coraz bardziej zdenerwowana, nie interesowały jej nasze szkolne historie, coraz częściej zdarzało się tak, że, jak już była w domu, a nie za granicą, nie wstawała rano, żeby zrobić siostrze i mnie śniadanie i kanapki do szkoły. Robiłam je sama, umiałam to. Czasami, kiedy wracałam do domu wcześniej, bo nie było lekcji, matka jeszcze spała. Pewnego dnia, robiąc zakupy, usłyszałam od sprzedawczyni w naszym osiedlowym sklepiku, żeby rodzice nie wysyłali mojej młodszej siostry po alkohol, bo inni kupujący zwracają jej uwagę, że podaje alkohol 8-latce…</p>
<p>Nie minęło kilka miesięcy, a matka zaczęła pić oficjalnie. Przy obiedzie piwo, przy kolacji wino, a wieczorem, przy oglądaniu telewizji – wódka. Upijała się tak, że często albo ojciec musiał zanosić ją do sypialni, albo spała zwyczajnie w fotelu przed telewizorem.<br />
 Była na odwyku kilka razy, kilka razy sprzątaliśmy dom z każdego możliwego alkoholu. Kilka razy, przez kilka tygodni wydawało się, że wszystko wróci do normy. Zawsze jednak wszystko wracało na stare tory.</p>
<p>Pamiętam doskonale dzień, kiedy znienawidziłam swoją matkę do końca życia i przyrzekłam sobie, że nigdy nie wezmę alkoholu do ust. Wróciłam wcześniej ze szkoły, siostra została w domu, bo miała grypę. Weszłam do mieszkania, zawołałam matkę, jak zwykle, nikt mi nie odpowiedział. Poszłam do siostry, miała straszliwą gorączkę, majaczyła. Pobiegłam do pokoju rodziców, nikogo tam nie było, zadzwoniłam po tatę. I zajrzałam do łazienki. Matka leżała nieprzytomna na podłodze. W swoich wymiocinach. Wypiła perfumy i spirytus kosmetyczny, bo w domu nie było innego alkoholu… Od tego czasu nie przypominam sobie, żebym z nią rozmawiała czując coś innego niż obrzydzenie.</p>
<p><strong>Agnieszka: Dwa odwyki</strong><br />
 Marka poznałam na studiach. Był wulkanem energii. Studiował prawo, był jednym z najlepszych studentów na roku. Rodzina – z dwupokoleniową tradycją prawniczą. Byliśmy parą przez cztery lata – to było „to” – mężczyzna moich marzeń. Wiedziałam, że on i nikt inny. Po prostu. Był ideałem. Zaradny, opiekuńczy, rodzinny, chciał mieć do najmniej dwójkę dzieci, dokładnie, jak ja.</p>
<p>O tym, że pije dowiedziałam się kilka lat po ślubie… Może nie chciałam tego widzieć. A może po prostu był sprytny…<br />
 Ślub był jak z bajki, huczne wesele, podróż poślubna na Tajlandię. Nowe duże mieszkanie i pierwsza ciąża rok po ślubie. Żyłam w bajce. Ale, kiedy pojawiło się dziecko, coś zaczęło zgrzytać. Marek dużo pracował, coraz więcej. Po kilkanaście godzin dziennie. Wracał coraz bardziej podenerwowany. Robił awantury o byle co, coraz częściej, podnosił głos, krzyczał, kiedy dziecko wieczorem płakało, bo był zmęczony i nie mógł odpocząć. Kilka razy zdarzyło się, że w środku nocy koledzy odprowadzali go prawie nieprzytomnego. – Ciężko pracuje, ma dużo stresów, musi odreagować – myślałam. – Przejdzie, jak dziecko podrośnie, będę miała więcej czasu, pójdę do pracy, odciążę go trochę…</p>
<p>Niestety, szybko zaszłam w drugą ciążę. Wtedy już zaczął się koszmar. Marek pił prawie codziennie, z kolegami na mieście i po powrocie do domu. Kiedy byłam w ósmym miesiącu ciąży, stracił pracę. Przez alkohol. Siedział w domu i nie trzeźwiał.</p>
<p>Kiedy zaczęłam rodzić, nie było go w domu, bo właśnie spotykał się z kolegami. Pojechałam do szpitala taksówką, z moją przyjaciółką. Nie dotarł na poród, ani w ciągu kilku kolejnych godzin po. Pojawił się rano następnego dnia. Pijany, w garniturze, którego nie zdjął od trzech dni, z kwiatami w ręku… Zrobił awanturę na oddziale, bo pielęgniarki nie chciały go wpuścić do dziecka…</p>
<p>Po powrocie do domu było już tylko gorzej. Marek pił, krzyczał, a następnego dnia trzeźwiał, przepraszał, obiecywał poprawę. Jakimś dziwnym sposobem, nawet nie przyszło mi do głowy, że właśnie na moich oczach w mojej rodzinie dzieje się to, co w domu rodziców…</p>
<p>Mój koszmar trwał prawie osiem lat. Kiedy dzieci były na tyle duże, żeby pójść do przedszkola, poszłam do pracy, bo Marek nie mógł znaleźć niczego na dłużej. Pił. I obiecywał poprawę. Dwa razy był na odwyku. I dwa razy nic z tego nie wyszło. Ciągle jednak wierzyłam, że się uda. Że potrafię mu pomóc. Że muszę być dla niego silna. Dla niego i dla dzieci.</p>
<p>Zrozumiałam, jak bardzo się mylę, kiedy pewnego dnia starsza córka wróciła ze szkoły z jedynką z jakiegoś testu. Marek był pijany. Nazwał ją idiotką, zamknął w pokoju mówiąc, że nie wyjdzie stamtąd, dopóki nie nabierze rozumu i nakrzyczał tak bardzo, że jak wróciłam z pracy, zastałam dziecko roztrzęsione, zapłakane i przerażone. Kiedy chciałam z nią porozmawiać, sama znalazłam się na celowniku męża. Zaczęliśmy na siebie wrzeszczeć. Kiedy nazwałam Marka alkoholikiem i nieudacznikiem, uderzył mnie w twarz. Po czym się rozpłakał i zaczął przepraszać.</p>
<p><strong>Joanna: Wyjątkowa księżniczka</strong><br />
 Janusz był moją pierwszą miłością. I chyba jedyną, taką do szaleństwa. Poznałam go podczas wakacji nad morzem, jako niespełna 25-latka. Był handlowcem, starszym ode mnie o pięć lat, wykształconym, zabawnym, nieziemsko przystojnym. Ja – wtedy szara myszka, byłam w siódmym niebie, że ktoś taki się mną zainteresował. Nazywał mnie swoją księżniczką, zupełnie wyjątkową osobą, jedyną na świecie, przy której czuje się wspaniale. Powtarzał, że czekał na mnie całe swoje życie…</p>
<p>Spotykaliśmy się przez ponad trzy lata. Wiedziałam, że Janusz zagląda do butelki częściej niż na imprezach ze znajomymi, ale nigdy nie przekraczał granic. Kiedy był bardzo pijany, szedł po prostu spać. Byłam przekonana, że to minie. Nie wiem, dlaczego. Sama od 18 roku życia nie miałam alkoholu w ustach. Zawsze, kiedy widziałam na stole wódkę, przypominała mi się pijana matka i po chwili widziałam siebie w takim stanie, jak ona. Napawało mnie to obrzydzeniem. Ale nie czułam tego obrzydzenia do Janusza, a powinnam, to byłoby logiczne.<br />
 Po dwóch latach znajomości zamieszkaliśmy razem. Po pewnym czasie jednak z piciem Janusza zaczęło być coraz gorzej. Kłopoty w pracy, coraz więcej alkoholu, kłótnie o nic, trzydniowe melanże, kiedy nie pojawiał się na noc. Stracił pracę. Ale miał bogatych rodziców, którzy nie żałowali pieniędzy, więc za bardzo się tym nie przejął, zresztą mieszkaliśmy w jego mieszkaniu, w centrum miasta, które dostał od rodziców, kiedy skończył studia…</p>
<p>Dlaczego odeszłam? Pewnego wieczoru wróciłam z pracy, a mieszkanie wyglądało tak, jakby przeszło przez niego tornado. Marek leżał nieprzytomny w salonie, koło kanapy, z rozbitą głową, obok dwie rozbite butelki po wódce. Przed oczami stanęła mi scena z pijaną matką. Poczułam wstręt do mężczyzny, który jeszcze jakiś czas temu był dla mnie całym światem.</p>
<p>Zadzwoniłam po pogotowie. Kiedy w szpitalu okazało się, że przyszłam w ostatniej chwili, bo gdyby nikt go nie znalazł, pewnie nie przeżyłby nocy, wróciłam do mieszkania, spakowałam się i już nigdy tam nie wróciłam. Z Januszem nie rozmawiałam od tej pory osobiście ani razu. Zadzwoniłam tylko po kilku dniach, żeby powiedzieć, że już nigdy się nie zobaczymy. Nie wiem, co teraz się z nim dzieje.</p>
<p><strong>Cały materiał znajdziecie w XIII numerze EksMagazynu.</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/wspolcierpiace/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
<!-- WP Super Cache is installed but broken. The path to wp-cache-phase1.php in wp-content/advanced-cache.php must be fixed! -->