<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>EksMagazyn - ekskluzywny magazyn dla kobiet: seks, mężczyźni, design, zdrowie, uroda, moda, imprezy, kino, recenzje, wywiady &#187; wybaczanie</title>
	<atom:link href="http://www.eksmagazyn.pl/tag/wybaczanie/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://www.eksmagazyn.pl</link>
	<description>EksMagazyn - ekskluzywny magazyn dla kobiet: seks, mężczyźni, design, zdrowie, uroda, moda, imprezy, kino, recenzje, wywiady</description>
	<lastBuildDate>Fri, 16 Oct 2026 03:35:15 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0.1</generator>
		<item>
		<title>Aneta Łastik: Warto sobie wybaczyć</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscentryczna-bohaterka/aneta-lastik-warto-sobie-wybaczyc/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscentryczna-bohaterka/aneta-lastik-warto-sobie-wybaczyc/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 15 Aug 2015 11:33:47 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Anna Chodacka</dc:creator>
				<category><![CDATA[ekscentryczna bohaterka]]></category>
		<category><![CDATA[Aneta Łastik]]></category>
		<category><![CDATA[eksmagazyn]]></category>
		<category><![CDATA[psycholog]]></category>
		<category><![CDATA[wybaczanie]]></category>
		<category><![CDATA[wywiad]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=19720</guid>
		<description><![CDATA[O autorskiej metodzie pracy z ludźmi, chęci pomocy, wadze własnego głosu i rozliczaniu się z przeszłością – Aneta Łastik, pieśniarka i pedagog]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>EksMagazyn: W swojej pracy posługuje się pani terminem „wewnętrzne dziecko”.<br />
 Aneta Łastik:</strong> „Wewnętrznym dzieckiem” nazywam sferę uczuciową, a dorosłym nazywam logikę i poczucie odpowiedzialności. Jest to, poniekąd, odniesienie do sfery, kiedy byliśmy małymi dziećmi, ponieważ wszystko, czego się wówczas uczymy i doświadczamy, przechodzi przez emocje. Przez to, czy dziecko czuje się bezpiecznie, czy jest kochane, czy jest cenione. Wszystko, co spotkamy w życiu i stanowi dla nas problem, jest zawsze związane ze sferą uczuciową. Nie logiczną czy intelektualną, bo z tym możemy sobie poradzić, zapytać kogoś o radę, nauczyć się. <br />
 Kiedy mamy jakiś wielki problem w życiu i przyjrzymy się mu, to myślimy, że jest to problem wyłącznie logiczny. Gdyby tak było, dość szybko byśmy go rozwiązali. A ponieważ podłączają się do tego np. takie schematy: „Matka mówiła, że nic nie potrafię”, „Wszystkim się udaje, mnie się nie udaje”, wchodzimy w sferę uczuciową braku poczucia własnej wartości i wszystkiego, co temu towarzyszy. Przede wszystkim strachu. Każda osoba dorosła, która miała trudny dom rodzinny wie, że ten strach jest dramatycznie paraliżujący. Człowiek dorosły mówi sobie: „Wyrzucą mnie z pracy, przyjdzie komornik, ale tyle ludzi to przeżyło, jakoś dam sobie radę”. Tymczasem strach wewnętrznego dziecka jest wręcz dramatyczny, a ludzie nie wiedzą dlaczego. Jest to strach zapisany w dzieciństwie, strach o życie, strach przed śmiercią. Jeżeli mama mnie nie kocha, tata mnie bije, to ja mogę umrzeć. Strachy, które miewamy w dorosłym życiu i tak nas paraliżują i zadziwiają swoją siłą, to są strachy z dzieciństwa. Dlatego, żeby poprawić jakość swojego życia, zrozumieć pewne sprawy, należy zajrzeć do „wewnętrznego dziecka”.</p>
<p><strong>Jest pani nauczycielką życia?</strong><br />
 Można tak to nazwać. Jestem przede wszystkim pedagogiem. W przeciwieństwie do typowej terapii samo rozumienie, co się stało i dlaczego dziś jestem osobą marną, niewiele mnie interesuje. To nie znaczy, że nie zaglądam do dzieciństwa osoby, z którą pracuję, ale nie muszę wszystkich detali z tego okresu poznać. Staram się znaleźć klucze, które pomogą danej osobie rozwiązywać jej problemy uczuciowe. Jest to w jakimś sensie nauczanie życia, bo ja mówię rzeczy konkretne. <br />
 Są różne teorie pracy z człowiekiem. Najczęściej terapeuta jest nauczony, że nie wolno mu radzić. Pewnie jest tak dlatego, że radzenie drugiemu człowiekowi, niesie ze sobą odpowiedzialność. Jedna terapeutka mi powiedziała: „Przychodzą do mnie ludzie i chcą, żeby im poradzić”. Na to jej odpowiedziałam: „To poradź!”<br />
 Trzeba wiedzieć, że na terapie chodzą, „wewnętrzne dzieci”, a dzieckiem jest łatwo manipulować. Toteż często ludzie chodzą latami na terapię, przywiązują się do terapeuty, boją się jego reakcji.</p>
<p><strong>Czytając pani publikacje, stwierdzam, że w wielu kwestiach nie podziela pani poglądów psychoterapeutów.</strong><br />
 Dla jednych to jest tylko zawód, dla innych środek do osiągnięcia celu w postaci np. kupna mieszkania, a dla niewielu POWOŁANIE. Jeżeli ktoś przychodzi do psychoterapeuty, a ten mu mówi, że będą się spotykać kolejne dwa lata, to dla mnie jest to nie do przyjęcia. Człowiek, który przychodzi na terapię, jest przerażony swoją sytuacją, z której w jego poczuciu nie ma wyjścia. Terapeuta wówczas powinien poradzić, bo to pokaże mu, że jest wyjście i wtedy człowiek ten może znaleźć nawet lepsze, niż to które podał mu terapeuta i niejedno rozwiązanie.</p>
<p><strong>Zna pani jakiegoś terapeutę, którego ceni czy ze wszystkimi się pani nie zgadza?</strong><br />
 Cenię Arnolda Mindella. Jego myślenie jest nastawione na to, że człowiek sam może dużo zrobić. W jego książkach są bardzo konkretne opisy pracy. Basia Pszoniak była (bo chyba już nie pracuje) doskonałą terapeutką.</p>
<p><strong>We wszystkich informacjach, jakie o pani znalazłam przewija się opis pani, jako osoby, której wyjątkowo leży na sercu dobro drugiego człowieka.</strong><br />
 Lubię ludzi, jestem wrażliwa na dramat drugiego człowieka. Chęć tego rodzaju pracy, jaką proponuję, ma swoją genezę w moim bracie, który był człowiekiem o niezwykłej wrażliwości, w zasadzie nadwrażliwości. Było to widać w jego wierszach, które odkryto wiele lat po jego śmierci. Pisał pod pseudonimem Emil Laine. Zastanawiałam się nad tym, jak to jest, że mężczyźni używają swoją nad-wrażliwość przeciwko sobie, a nie dla siebie, dla większego poczucia własnej wartości. Marzyło mi się, że nauczę się pomagać takim mężczyznom. Ponoszę na tym polu pełne fiasko. Dlaczego? W pracy, którą proponuję, trzeba, między innymi, rozliczyć się z mamą. I panowie tu odpadają, tchórzą. <br />
 Nie powiem, że w ogóle nie ma odważnych mężczyzn, jest ich jednak bardzo mało. Forma pracy nad sobą, którą proponuję w ogóle jest trudna. Na przykład napisanie listu do rodziców, w imieniu dziecka, którym byliśmy. Jeżeli relacja mężczyzny z matką jest marna, to jego kobieta za to zapłaci. I odwrotnie, jeżeli kobieta miała bardzo złe relacje z ojcem, który mówił, np. „jesteś brzydka”, to jej mąż też za to zapłaci, a gdy do tego dojdą jej złe relacje z matką, która niszczyła ją jako kobietę, bo np. była zazdrosna o jej szanse na życie, to wtedy podświadomie będzie niszczyć swoje małżeństwo.</p>
<p><strong>To straszne, że ludzie mogą tak postępować wobec własnych dzieci.</strong><br />
 To jeszcze nic. Trzeba sobie zdać sprawę z faktu, że 3/4 społeczeństwa jest w tej sprawie średnia, żeby nie powiedzieć marna. Biologia kazała &#8211; to urodzili. Takich ludzi nazywam „rodzicielami”. Na miano rodzica, na tytuł Mamy czy Taty, trzeba sobie zasłużyć. Jeżeli dziecko mówi „mama”, to powinno to znaczyć: bezpieczeństwo, ciepło, miłość. <br />
 Jeżeli człowiek w dzieciństwie doświadczył dużo złego, to potem ma bardzo małe szanse na to, żeby ułożyć sobie życie. Po pierwsze dlatego, że najczęściej znajdzie kogoś takiego jak on sam, czyli z domu, który też jest anty-przykładem. A dwie poharatane przez życie osoby raczej nie stworzą dobrego życia razem chyba, że oboje będą tego świadomi i gotowi wiecznie się pilnować, rozwijać i mądrze komunikować.<br />
 Wszyscy mamy potrzebę, aby nasze krzywdy zostały uznane. Nawet jeżeli to są prozaiczne sprawy, na przykład ktoś nas okradł. Chcemy żeby złodzieja złapano i by za to zapłacił. A co dopiero, jeżeli byliśmy skrzywdzeni w dzieciństwie i przez to nasze życie prywatne się nie układa i w konsekwencji nasze dzieci za to płacą. Takich rzeczy się nie wybacza rodzicom, wybacza się sobie, że nie można wybaczyć.</p>
<p><strong>Cały wywiad do przeczytania w drukowanym wydaniu EksMagazynu (nr 28).</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscentryczna-bohaterka/aneta-lastik-warto-sobie-wybaczyc/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
<!-- WP Super Cache is installed but broken. The path to wp-cache-phase1.php in wp-content/advanced-cache.php must be fixed! -->