<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>EksMagazyn - ekskluzywny magazyn dla kobiet: seks, mężczyźni, design, zdrowie, uroda, moda, imprezy, kino, recenzje, wywiady &#187; wykształcenie a praca</title>
	<atom:link href="http://www.eksmagazyn.pl/tag/wyksztalcenie-a-praca/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://www.eksmagazyn.pl</link>
	<description>EksMagazyn - ekskluzywny magazyn dla kobiet: seks, mężczyźni, design, zdrowie, uroda, moda, imprezy, kino, recenzje, wywiady</description>
	<lastBuildDate>Thu, 17 Sep 2026 23:30:52 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0.1</generator>
		<item>
		<title>Jak młodzi szukają pracy?</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/jak-mlodzi-szukaja-pracy/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/jak-mlodzi-szukaja-pracy/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 30 May 2023 01:35:35 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Aneta Zadroga</dc:creator>
				<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[jak szukać pracy]]></category>
		<category><![CDATA[pierwsza praca]]></category>
		<category><![CDATA[poszukiwania pracy]]></category>
		<category><![CDATA[praca]]></category>
		<category><![CDATA[praca w Polsce]]></category>
		<category><![CDATA[rynek pracy]]></category>
		<category><![CDATA[wykształcenie a praca]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=25752</guid>
		<description><![CDATA[Można szukać jej w tradycyjny sposób, można w kreatywny, można chodzić od firmy do firmy, albo postawić na Internet. Co szczęśliwszych, czyli z dobrymi, głównie technicznymi studiami, znajduje sama. Pierwsza praca.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Anna, 27 lat, Warszawa, skończyła dziennikarstwo i komunikację społeczną:</strong><br />
Miałam bardzo bogate CV, zanim jeszcze skończyłam studia. Od pierwszego roku nauki pracowałam w gazetce uniwersyteckiej, później w uczelnianej rozgłośni radiowej, odbyłam staże we wszystkich większych mediach w mieście – lokalnych i ogólnopolskich. Dodatkowo udzielałam się w kołach naukowych, podczas różnego rodzaju konferencji, wydarzeń organizowanych przez wydział, akcji charytatywnych, itp. Po prostu nie mogłam usiedzieć na miejscu.<br />
Minus tego wszystkiego był taki, że na stażach i praktykach w trakcie studiów, wszyscy pracodawcy płacili bardzo mało, albo nie płacili wcale. Ale, na zakończenie studiów, miałam CV bogatsze niż niejeden pracownik z kilkuletnim stażem. Dzięki praktykom zdałam też sobie sprawę, że nie do końca chcę zawodowo wiązać się z mediami. Zarobki były zbyt niskie, a i szanse rozwoju raczej średnie. Pomyślałam więc o branży PR. <br />
Zaczęłam tradycyjnie, od dokładnego researchu i wysyłania CV. Bez względu na lokalizację i firmę. Każde wysłane CV poprzedzał jednak kontakt z daną firmą i dokładne określenie osoby, która zajmuje się poszukiwaniem nowych pracowników. Do CV i listu motywacyjnego dołączałam krótką graficzną prezentację z moimi sukcesami i osiągnięciami. Podeszłam do poszukiwania pracy jak do sprzedawania produktu. Do tego, na kilku portalach społecznościowych, takich jak Goldenline i Facebook, utworzyłam swoją stronę, pt.: „Anna szuka pracy.” Tam również pojawiły się moje największe sukcesy. Byłam przekonana, że skoro szukam pracy w branży, w której promuje się firmy i produkty, to w końcu ktoś zainteresuje się osobą, która potrafi się sprzedać. I tak się stało. Po kilkudziesięciu CV i trzech miesiącach kampanii w mediach społecznościowych, do której mogłam zaangażować setki znajomych ze studiów i z mediów, przez które się „przewinęłam”, zgłosiła się do mnie stołeczna agencja reklamowa. Najzabawniejsze jest to, że akurat do tej agencji nie aplikowałam. Okazało się, że firma zajmuje się głównie kampaniami internetowymi i ktoś trafił ma moją promocję mnie na Facebooku. Tak dostałam swoją pierwszą pracę. Pracuję tu od dwóch lat. </p>
<p><strong>Paweł, 25 lat, Warszawa, skończył weterynarię:</strong><br />
Kiedy kończyłem studia, chciałem załapać się na dobre praktyki w klinice zajmującej się małymi zwierzętami, czyli głównie psami i kotami. Zależało mi na tym, żeby te praktyki odbyć za granicą, ponieważ medycyna weterynaryjna stoi na zachodzie na bardzo wysokim poziomie, można się tam dużo nauczyć i mieć cenne doświadczenie, szukając później pracy, nie tylko w Polsce. Znałem biegle język niemiecki, dlatego szukałem czegoś w krajach niemieckojęzycznych.<br />
Chcąc zwiększyć swoje szanse w zagranicznych klinikach, uruchomiłem wszystkie swoje kontakty i na ostatnim roku studiów, tuż przed obroną, zacząłem zapisywać się na konferencje naukowe w Polsce, w których brali udział zagraniczni specjaliści z ośrodków, w których chętnie bym się widział. Udział w tych konferencjach był niestety płatny, na szczęście dla studentów były duże zniżki i jeden taki wyjazd kosztował mnie ok. 100 – 200 zł.<br />
Po częściach oficjalnych takich konferencji zawsze był czas na rozmowy w kuluarach. Wówczas miałem okazję podejść do konkretnych osób, przedstawić się, wypytać o szczegóły ewentualnych praktyk i dzięki temu, po pierwsze mieć informacje z pierwszej ręki na temat możliwości aplikowania i rozwoju, a po drugie &#8211; już jakoś dać się zapamiętać.<br />
W czasie jednej z takich konferencji organizowanych przez moją uczelnię, zgłosiłem się jako wolontariusz do opieki nad grupą naukowców, którzy przyjechali na kilkudniowy panel z Monachium. Odebrałem ich z lotniska, w wolnym czasie oprowadzałem po Warszawie, a ponieważ świetnie znałem niemiecki, nie miałem najmniejszego problemu z kontaktem. Pod koniec wizyty, zapytałem jednego z profesorów o możliwość praktyki. Profesor był tak zachwycony mną, że zgodził się od razu. I tak udało mi się zdobyć półroczny staż w jednej z najlepszych klinik weterynaryjnych w Europie. Sam staż był bezcennym zawodowym doświadczeniem, co więcej, klinika zgodziła się go przedłużyć i nadal tam jestem.</p>
<p>
<strong>Adam, 30 lat, Wrocław, skończył filozofię:</strong><br />
Jednym z największych błędów w mojej zawodowej karierze, był wybór studiów. Nie pamiętam już teraz, dlaczego zdecydowałem się na filozofię, ale wiem, że to była pomyłka. I pięć zmarnowanych lat. Po studiach więc pojechałem do pracy za granicę, jak większość znajomych &#8211; do Wielkiej Brytanii. Jedyny plus był taki, że moja dziewczyna miała tam świetną pracę, pomyślałem więc, że i ja coś znajdę i jakoś się urządzę. Jednak nie za bardzo mi to „urządzanie się” szło, ponieważ jedyną pracą, jaką byłem w stanie znaleźć, był przysłowiowy zmywak.<br />
Po dwóch latach zdecydowałem się wrócić do Polski, ogarnąć się życiowo. I postanowiłem sobie, że przecież nie mogę do końca życia płacić za „edukacyjne błędy młodości”. Pomyślałem więc, że poszukam pracy w zawodzie zupełnie nie związanym ze studiami, a raczej z moim hobby. Hobbystycznie zajmowałem się naprawianiem komputerów, pisaniem programów komputerowych i różnego typu nowinkami technologicznymi.<br />
A ponieważ nie miałem za wiele do stracenia, postawiłem na starą metodę chodzenia od drzwi do drzwi. Wybrałem banki. Zaopatrzyłem się w plik CV i listów motywacyjnych i wędrowałem od banku do banku z CV w kieszeni, nie ważne czy w danym obiekcie szukali pracowników, czy nie i, jeśli ktoś z kadr chciał ze mną rozmawiać, przedstawiałem się i otwarcie mówiłem, że nie mam wykształcenia ekonomicznego i tak naprawdę mam zupełnie nieprzydatny dyplom uczelni, ale jestem osobą kreatywną, znam się na komputerach i błyskawicznie się uczę. I że gwarantuję firmie, która mnie zatrudni, że nie starci zainwestowanych pieniędzy. Jeśli zaś po miesiącu uznają, że nie spełniam wymagań, to oddam pensję. W większości miejsc menedżerowie patrzyli na mnie z lekkim przymrużeniem oka, ale po pięciu tygodniach chodzenia, dostałem pracę. I pracowałem tak prawie sześć lat. Dzięki wewnętrznym szkoleniom i podnoszeniu kwalifikacji, zostałem cenionym pracownikiem. I przeszedłem do międzynarodowej korporacji z branży IT. Teraz pracuję w dziale wdrażania nowych produktów. Obecnie w Kanadzie.</p>
<p><strong>Adrian, 32 lata, Kraków, skończył informatykę</strong><br />
Praca znalazła mnie praktycznie sama. To zabawne, ale w całym swoim życiu nie wysłałem ani jednego CV, byłem tylko na trzech rozmowach kwalifikacyjnych, bo pracowałem do tej pory w trzech miejscach. Pierwszą pracę dostałem na studiach, zaraz po stażu, który miałem w jednej z krakowskich firm. To było na trzecim roku studiów. Pracowałem w tej pierwszej firmie ponad dwa lata.<br />
Tuż przed zakończeniem studiów dostałem ofertę pracy w większej firmie i po rozmowie z pracodawcą, przeniosłem się. Trzy lata temu zgłosił się do mnie amerykański koncern wchodzący do Polski. Szukali inżynierów informatyków z doświadczeniem i biegłą znajomością języka angielskiego. Na swoje szczęście nie opierałem swojej językowej wiedzy tylko na programie studiów i chodziłem na kursy. Opłaciło się.<br />
Stawka, jaką zaproponowała mi na wstępie nowa firma, była trzy razy wyższa niż poprzednia pensja. A wymagania były podobne. Teraz pracuję kilka miesięcy w Polsce, kilka miesięcy w Stanach i, szczerze mówiąc, nigdy nie byłem w stanie zrozumieć znajomych, którzy opowiadają o setkach wysłanych CV i zerowym odzewie pracodawców. Pewnie dlatego, że sam niczego takiego nie doświadczyłem.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/jak-mlodzi-szukaja-pracy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>7</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Zawodówka. To jest to?</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/zawodowka-to-jest-to/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/zawodowka-to-jest-to/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 10 May 2018 15:28:10 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Aneta Zadroga</dc:creator>
				<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[kogo szukają pracodawcy]]></category>
		<category><![CDATA[poszukiwania pracownika]]></category>
		<category><![CDATA[poszukiwania pracy]]></category>
		<category><![CDATA[praca]]></category>
		<category><![CDATA[wykształcenie]]></category>
		<category><![CDATA[wykształcenie a praca]]></category>
		<category><![CDATA[zawodówka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=25751</guid>
		<description><![CDATA[Co drugi młody Polak jest studentem. Rynek pracy zaś potrzebuje wykwalifikowanych specjalistów, nie koniecznie z dyplomem szkoły wyższej.
]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Urzędy i agencje pracy coraz głośniej mówią o zapotrzebowaniu na specjalistów. Tych jednak, mimo powolnego odrodzenia zawodówek, nadal brakuje. Z badań wynika, że wykwalifikowani pracownicy fizyczni byli w mijającym roku na pierwszym miejscu najbardziej poszukiwanych zawodów w Polsce. Na czele listy pożądanych przez pracodawców specjalistów z zawodowym dyplomem byli: elektrycy, spawacze, murarze oraz stolarze. Według urzędów pracy brakowało takich zawodów jak: drukarz, cieśla, monter kadłubów okrętowych, monter systemów rurociągowych oraz operator maszyn i urządzeń do obróbki plastycznej.</p>
<p><strong>Lepszy dyplom w garści?</strong><br />
- W ciągu ostatnich dziesięciu lat wykształcił się pogląd, że po szkole średniej każdy musi skończyć studia. A przecież wiele firm woli wykształconego zawodowca niż właściciela marnego dyplomu prywatnej uczelni &#8211; ocenia Anna, menedżerka jednej z krakowskich firm internetowych. Zgadza się z nią Daria, dyrektor działu HR w dużej firmie IT: &#8211; Dziś dużo firm, na przykład z branży usług, szuka różnych pracowników. Na najniższe szczeble nie potrzebują asów ze znajomością trzech języków, bo taki pracownik ma duże ambicje i wymagania. Potrzeba specjalistów, których firma może sobie wyszkolić, solidnych, nie koniecznie z dyplomem uczelni wyższej &#8211; podkreśla.<br />
W Polsce prawie co drugi dwudziestokilkulatek jest studentem szkoły wyższej. Dla porównania, w lepiej rozwiniętej gospodarczo Irlandii &#8211; co czwarty, a w Wielkiej Brytanii &#8211; jedynie co piąty. &#8211; Szybkie i spektakularne kariery młodych po studiach z początków przemian gospodarczych stworzyły trwałe przekonanie, że wykształcenie wyższe gwarantuje dobrą posadę i wysokie wynagrodzenie &#8211; przyznaje Karolina z firmy doradczo-analitycznej. &#8211; Etos tytułu magistra trwa do dziś, co skrupulatnie wykorzystują szkoły wyższe.<br />
A tych w Polsce nie brakuje. Poza uczelniami państwowymi od 1999 roku powstało prawie 200 prywatnych szkół wyższych. Gwałtownie rośnie też liczba studentów. Dziś jest ich pięć razy więcej niż na początku lat 90.<br />
Ale dyplom uczelni, jak wielu młodych przekonało się na własnej skórze, nie jest gwarantem dobrej pracy. A coraz częściej pracy w ogóle. &#8211; Dziś najważniejsze są kompetencje uniwersalne i elastyczność &#8211; mówi Karolina. &#8211; W przypadku rekrutacji na część wakatów tytuł magistra powinien być opcjonalny, ale nie konieczny. Bazą winny być predyspozycje kandydata i kwalifikacje uniwersalne, umożliwiające adaptację do wymagań stanowiskowych &#8211; dodaje.<br />
Wie o tym Łukasz, właściciel księgarni wysyłkowej z Krakowa. &#8211; Z doświadczenia wiem, że studia dużo dają, ale nic nie zastąpi praktyki. I konkretnych umiejętności &#8211; podkreśla. Dodaje, że nie rozumie obecnego pędu do posiadania dyplomu. &#8211; Za dużo jest ludzi z papierkiem, za mało takich, którzy się naprawdę na czymś znają &#8211; konkluduje.</p>
<p><strong>Zawodowe odrodzenie</strong><br />
Na początku lat 90. ubiegłego wieku 34 proc. Polaków w wieku od 16 do 18 lat uczyło się w zasadniczych szkołach zawodowych. W 2003 r. było to już tylko 10 proc. W roku szkolnym 2007/2008 coś się zmieniło. Odsetek uczniów szkół uczących zawodu wyniósł ponad 13 proc. I ten trend nadal się utrzymuje.<br />
Okazuje się, że pozytywnych sygnałów, dających nadzieję na „odradzanie się” szkół zawodowych, zwłaszcza rzemieślniczych, jest więcej. &#8211; Wzrasta liczba osób ubiegających się o uzyskanie dyplomu zawodowego. <br />
Mimo tego, że nadal w wielu profesjach specjalistów brakuje, wzrost zainteresowania młodych ludzi zawodówkami specjaliści traktują jako dobry i trwały sygnał zmian na rynku edukacji. &#8211; W wyborze szkoły ważnym kryterium dla każdego ucznia jest perspektywa podjęcia pracy zawodowej po jej zakończeniu. W latach wysokiego bezrobocia w Polsce, zasadnicze szkoły zawodowe nie cieszyły się popularnością, gdyż nie ułatwiały znalezienia etatu &#8211; wyjaśnia wieloletnią niechęć do szkół zawodowych Bartosz, konsultant w dziale rekrutacji w firmie HRowej.<br />
Szybki wzrost gospodarczy ostatnich lat zwiększył jednak znacznie popyt na pracowników fizycznych z konkretnymi zawodami. Tych ubywało, znajdywali bowiem o wiele lepiej płatne posady za granicą. &#8211; Trudność znalezienia „fachowców” wymusiła wzrost wynagrodzenia, a dzięki temu zwiększyła się atrakcyjność zawodów rzemieślniczych &#8211; konkluduje Bartosz. &#8211; Prestiżu zawodom rzemieślniczym dodała również bardzo udana reklama „Polskiego Hydraulika”, który we Francji promował wakacje w Polsce. Sytuacja, z którą mamy do czynienia pokazuje, że zmiany na rynku pracy odzwierciedlają się również w wyborze szkoły dokonywanej przez uczniów &#8211; dodaje.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/zawodowka-to-jest-to/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
<!-- WP Super Cache is installed but broken. The path to wp-cache-phase1.php in wp-content/advanced-cache.php must be fixed! -->