<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>EksMagazyn - ekskluzywny magazyn dla kobiet: seks, mężczyźni, design, zdrowie, uroda, moda, imprezy, kino, recenzje, wywiady &#187; zamienniki seksu</title>
	<atom:link href="http://www.eksmagazyn.pl/tag/zamienniki-seksu/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://www.eksmagazyn.pl</link>
	<description>EksMagazyn - ekskluzywny magazyn dla kobiet: seks, mężczyźni, design, zdrowie, uroda, moda, imprezy, kino, recenzje, wywiady</description>
	<lastBuildDate>Tue, 15 Sep 2026 23:37:06 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0.1</generator>
		<item>
		<title>Prawie jak seks?</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/prawie-jak-seks/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/prawie-jak-seks/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 03 Apr 2015 02:19:40 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Dagna Starowieyska</dc:creator>
				<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[uzaleznienie od zakupów]]></category>
		<category><![CDATA[zakupoholizm]]></category>
		<category><![CDATA[zakupy jak seks]]></category>
		<category><![CDATA[zamienniki seksu]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=16211</guid>
		<description><![CDATA[Naukowcy z University of Westminster w Londynie udowodnili, że podczas zakupów i wyprzedaży poziom endorfiny skacze nam do takiego samego, jak podczas stosunku seksualnego. Oznacza to, że kupując nowe buty czy płaszcz, odczuwamy podniecenie]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Agnieszka ma 35 lat. Nie pali, nie pije alkoholu, poza jednorazowymi wypadami z jakiejś konkretnej okazji. Nie ma nałogów. Poza jednym. Jednego dnia potrafi ruszyć w wyprawę po warszawskich galeriach handlowych i przepuścić dwie wypłaty. A zarabia całkiem nieźle, jest analitykiem w dużej międzynarodowej firmie. – Najczęściej kupuję sukienki. I szpilki. Dobrze skrojone, w różnych fasonach, na różne okazje. Mam ulubiony butik z niezwykłymi rzeczami. Potrafię podczas jednej wizyty kupić dwie, trzy rzeczy. Po wyjściu ze sklepu czuję się jak bogini, samopoczucie pogarsza się, kiedy, żeby przeżyć do końca miesiąca, potrzebuję karty kredytowej – opowiada kobieta.</p>
<p>15 milionów zakupoholiczek<br />
 Nic dziwnego. Według naukowców, jak informuje University of Michigan , zwyczaje polowania i zbieractwa, funkcjonujące w społeczeństwach pierwotnych, przetrwały do dziś i są kontynuowane w centrach handlowych na całym świecie.<br />
 Okazuje się, że naukowcy, przyglądając się zwyczajom zakupowym widzą wyraźną analogię do zwyczajów naszych przodków. Nasze wyprawy do centrów handlowych przypominają im wyprawy łowieckie i zwyczaj zbieractwa, stanowiące podstawę utrzymania społeczeństw pierwotnych.<br />
 Dziś aż 32 proc. z nas poświęca na jeden wypad aż 3 godziny. 13 proc. potrzebuje jeszcze więcej czasu – wynika z badań SMG/KRC MillwardBrown przeprowadzonych dla Silesia City Center. Oznacza to, że na jeden wypad na zakupy poświęcamy aż 25 razy więcej czasu niż na łóżkowe igraszki. Dziś średnia to 7-10 minut – wyliczyło Penn State Erie.<br />
 Liczba zakupoholików stale rośnie. Ciągłe wyprzedaże służą temu zjawisku. Kto choć raz nie poddał się zakupowemu szaleństwu? Co więc robić, gdy zakupy stają się celem życia, a pieniądze rozpływają zdecydowanie szybciej niż docierają na konto? Pewnie mało jest takich osób. Niestety, zwykła błahostka na poprawę nastroju po ciężkim dniu w pracy czasami, jak u Agnieszki, zmienia się w spory problem. Według „Daily Mail” w Wielkiej Brytanii 15 mln kobiet jest uzależnionych od zakupów. W Polsce sytuacja nie jest aż tak dramatyczna, ale liczba zakupoholików stale rośnie. Wbrew pozorom, zaburzenie to nie dotyczy jedynie młodych kobiet i nastolatków. Również mężczyźni uzależniają się od zakupów. Wśród kobiet najsilniejsze objawy występują zaś w wieku 30 – 40 lat. Kobiety kupują przede wszystkim odzież, obuwie, biżuterię, kosmetyki. Mężczyźni zaś, oprócz ubrań, „polują” głównie na elektronikę i płyty CD.<br />
 Zakupoholicy wolny czas najchętniej spędzają w centrach handlowych, a ich mieszkania wypełnione są niepotrzebnymi rzeczami, kupionymi pod wpływem impulsu. Zakupy są dla nich lekiem na wszystko. I nawet gdy portfel zieje pustką, ich życiowym motto jest zdanie wypowiedziane przez boską Marylin.<br />
 A pokus i okazji do wydawania pieniędzy przybywa. Atakują na każdym kroku. Sklepom w przyciąganiu klientów wtórują same galerie. Wiele z nich staje się na potrzeby klientów gigantycznymi parkami rozrywki, gdzie można nie tylko wydać pieniądze, ale i zjeść, odpocząć, obejrzeć wystawę, pobawić się z dziećmi, posłuchać występu znanej gwiazdy muzycznej. I poczuć się jak w bajce. Oczywiście za odpowiednią opłatą.</p>
<p>Wszystko przez te wyprzedaże…<br />
 Inspekcja Handlowa zbadała promocje i orzekła, że co czwarta z nich jest zorganizowana tylko po to, by sprytnie sprzedać towar, zarabiając przy okazji na kliencie. Sprzedawcy mają wiele sposobów na to, żeby klient wydał odpowiednio dużo pieniędzy i wyszedł ze sklepu z poczuciem, że zrobił właśnie interes życia. Najczęściej stosowanym przez sprzedawców chwytem jest wywieszenie na wystawie ogromnego napisu z informacją o 20-, 30-, 50-, a nawet 70 proc. zniżce, a przy towarze metki z przekreśloną wyższą ceną, a pod nią tą właściwą – okazyjną. Gdyby klienci znali cenę wcześniejszą, tą sprzed wyprzedaży, zorientowaliby się, że ta przekreślona jest identyczna jak poprzednia (ok. 6 proc. zbadanych przypadków), jest wyższa niż ta, kiedy towar pojawił się w sklepie (ok.1,5 proc.), albo ta wcześniejsza cena nigdy nie obowiązywała lub też nie obowiązywała bezpośrednio przed promocją (ok. 24 proc.).<br />
 Bardzo częsta jest też sytuacja, kiedy właściciele sklepu ogłaszają wyprzedaż z powodu likwidacji sklepu. Takie informacje potrafią wisieć miesiącami, albo sprzedawcy ogłaszają je w tym samym sklepie kilka razy w roku.<br />
 To, na co dajemy się często nabierać, to złudzenie, że kupując jakiś produkt, dostajemy coś gratis. Handlowcy zachwalają, że dostajemy czegoś 20 proc. więcej – szamponu, soku – ale mało kto z kupujących zwraca uwagę, że cena takiego produktu, po części gratisowego, jest wyższa niż tego, w którym tych gratisów nie ma. Darmowy produkt dołączany do produktu podstawowego (odżywka do szamponu, szklanka do butelki alkoholu, miseczka do płatków) wcale nie jest darmowy, bo w takim przypadku cena również jest wyższa. Według IH w ponad 9 proc. przypadków towary z produktem gratis są droższe niż bez niego.<br />
 Kolejny pomysł to wielopaki. Jeśliby przeliczyć jednostkową wartość każdej butelki, wody czy puszki piwa połączonej w jednym opakowaniu, okaże się, że ten sam produkt kupowany pojedynczo jest tak naprawdę tańszy. Najbardziej niemiłą niespodzianką jest chwila, gdy cena w kasie różni się od tej widniejącej na półce czy metce. To też zdarza się dość często.</p>
<p>Koszmar z własną historią<br />
 Choć zakupoholizm zaliczany jest do zaburzeń nowoczesnych, pierwsze wzmianki o nim pochodzą już z początku XX wieku. W 1915 roku uzależnienie to opisał niemiecki psychiatra, Emil Kraepelin. Zakupoholiczki to więc nie tylko kobiety współczesne. Do tego grona zaliczały się między innymi Maria Antonina, Jacqueline Kennedy Onassis, a nawet księżna Diana.<br />
 Współcześnie zaburzenie to określane jest jako uzależnienie od kupowania, znane także jako kompulsywne kupowanie, oniomania, shopoholizm, kupnoholizm. Według badań Faber i O’Guinn z 2007 roku w USA cierpiało na nie od 3 do 18 mln osób. Centrum Medyczne Stanford w USA szacuje, że 1 na 20 osób jest zakupoholikem.<br />
 Niestety, nie jest to tylko, jak twierdzi wielu, kaprys kupowania, z którego łatwo można zrezygnować. Psychologowie ostrzegają, że znaczna część wydawanych pieniędzy nie służy już zaspokajaniu potrzeb, lecz staje się coraz częściej protezą służącą do poprawiania nastroju. Bardzo często może to być pierwszy sygnał innych zaburzeń psychicznych, np. nerwicy czy depresji.</p>
<p>Zakupy rozbudzają zmysły<br />
 Zakupy stymulują i to dosłownie. Dla 97 proc. kobiet wypad na shopping skuteczniej poprawia humor niż seks. Ten wybrało aż 6 proc. mniej pań – wynika z sondażu Grupy IQS. Oznacza to, że dla większości Polek zakupy przestają być przykrym obowiązkiem, a stają się podobnie jak dla mieszkanek USA, Wielkiej Brytanii czy Kanady, czystą przyjemnością. – Do zakupów podchodzimy coraz bardziej spontanicznie, nie zawsze je planując. Często wypad do centrum handlowego podyktowany jest naszym nastrojem i staje się odskocznią od codzienności. Dziś aż 22 proc. osób odwiedzających centrum handlowe robi zakupy spontanicznie, wpadając do sklepu i po prostu kupując to, co wpadnie im w oko – mówi Dominika Musialik, marketing manager Silesia City Center.<br />
 Co ciekawe, niekoniecznie chcemy mieć świadków naszych zakupowych szaleństw. Aż 91 proc. z nas preferuje samotne zakupy. Lubimy też poszaleć między regałami ze znajomymi – z koleżanką lub przyjaciółką na zakupy wybrałoby się 72 proc. Polaków. Nie lubimy za to zakupów z partnerem lub współmałżonkiem. Śledcze oko żony lub męża nie przeszkadza 68 proc. Wszystko z powodu ilości pieniędzy, które zostawiamy w centrum handlowym. Pod tym względem nasze wydatki wzrastają. Dziś aż 8 proc. Polaków podczas jednego wypadu na shopping zostawia w galerii 400 zł. Najczęściej na ubrania, biżuterię i sprzęt – wynika z badań ankietowych Silesia City Center. Nic więc dziwnego, że wolimy to robić bez świadków.<br />
 &#8211; Polacy lubią robić zakupy w nieskrępowany sposób. Bez współmałżonka, dzieci i ochroniarza chodzącego krok w krok za nami po sklepie. Wolimy także nie mieć świadków, którzy komentują nasze często bardzo spontaniczne i drogie zakupy. Już dziś 5 proc. z nas w ogóle nie kontroluje swoich wydatków podczas zakupów, a 11 proc. przyznaje wprost, że często robi zakupy dla swojej własnej przyjemności, nie oglądając się na komentarze przyjaciółek, męża czy syna – mówi Musialik.</p>
<p>Skoro seks, to sexy bielizna<br />
 Zdaniem naukowców z University of Westminster naszemu zakupowemu podnieceniu winne są hormony, które uaktywniają się podczas zakupów. Może dlatego też w badaniach First Magazine 4 na 10 kobiet mając do wyboru seks lub zakupy, wybrałoby to drugie. Ale to nie jedyne tego typu korelacje. Naukowcy coraz częściej określają zakupy jako substytut seksu. Ponad 50 proc. z 12 tys. Brytyjczyków przebadanych przez psychologa dr Arica Singmana odczuwało podniecenie na myśl o zakupie nowego produktu. Aż 19 proc. badanych zostało przez naukowca określonych, jako „zakupomaniacy”, z tej grupy 95 proc. stanowiły kobiety, dla których szczególnym zakupowym afrodyzjakiem są kosmetyki.<br />
 &#8211; Polacy podobnie jak Brytyjczycy czy Niemcy lubią swój hedonistyczny zakupoholizm, pod warunkiem, ze nie przybiera on skrajnej postaci. W naszej kulturze zdarza się on po raz pierwszy i dotyczy w dużej mierze kobiet poniżej 35 roku życia, czyli osób z grupy młodych, zdolnych, otwartych i lubiących luksus. To właśnie takie kobiety stanowią dziś aż 60 proc. klientek centrów handlowych. Są to kobiety dobrze zarabiające, dynamiczne, na wysokich stanowiskach. Dla nich zakup nowych butów, perfum czy torebki to nie planowany zakup, a przyjemność, którą mogą sprawić sobie same – śmieje się Musialik.</p>
<p>Polowanie jak lekarstwo<br />
 &#8211; Zakupoholizm jest w swoim mechanizmie podobny do innych nałogów: hazardu, alkoholizmu czy narkomanii – mówi Sławomir Wolniak, ordynator Kliniki Psychiatrycznej i Terapii Uzależnień Wolmed w Dubiu k. Bełchatowa. – Początkowo „upolowanie” wybranego towaru jest sposobem na złe samopoczucie, czy odreagowanie stresu – podkreśla psychiatra. – Wiąże się to z reakcją chemiczną mózgu, który reaguje na poczucie przyjemności zwiększoną dawką endorfin, zwanych hormonem szczęścia. Chwilowe zmniejszenie napięcia emocjonalnego przynosi ulgę i odprężenie. Typowymi symptomami uzależnienia do zakupów są na przykład niekontrolowane zakupy, nierzadko niepotrzebnych przedmiotów, obsesyjne myśli o zakupach, gniew w momencie braku możliwości zakupu czegoś w sklepie, wyrzuty sumienia, częste wydawanie wszystkich oszczędności – wylicza.<br />
 &#8211; Na rozwój tego uzależnienia może mieć wpływ fakt, że niektórym osobom wydaje się, iż mają więcej pieniędzy niż w rzeczywistości, a co za tym idzie wydają więcej niż mogą sobie pozwolić. Polacy nie potrafią oszczędzać – wyjaśnia Paweł Majtkowski, ekspert Związku Firm Doradztwa Finansowego i Expandera.<br />
 Według badań CBOS 63 proc. polskich gospodarstw domowych nie ma oszczędności. Zwiększa się za to kwota, jaką wydają, szczególnie na dobra luksusowe. Coraz bardziej powszechny jest brak kontroli nad swoimi wydatkami. Osoby uzależnione od zakupów często wydają wszystkie pieniądze, a nawet więcej niż posiadają. Stosunkowo łatwy dostęp do kart kredytowych, spłat ratalnych i małych pożyczek stwarza pokusę zaciągania tego typu zobowiązań. Łatwo można jednak w ten sposób namnożyć długi i wpaść w pętlę zadłużenia. Wyjście z niej nie jest zaś proste. – dodaje Majtkowski.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/prawie-jak-seks/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Zamienniki seksu</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/seksowny-temat/okiem-specjalisty/zamienniki-seksu-2/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/seksowny-temat/okiem-specjalisty/zamienniki-seksu-2/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 30 May 2014 02:31:28 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Kalina Samek</dc:creator>
				<category><![CDATA[okiem specjalisty]]></category>
		<category><![CDATA[eksmagazyn]]></category>
		<category><![CDATA[seks]]></category>
		<category><![CDATA[seksowny temat]]></category>
		<category><![CDATA[zamiast seksu]]></category>
		<category><![CDATA[zamienniki seksu]]></category>
		<category><![CDATA[życie erotyczne]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=15455</guid>
		<description><![CDATA[Amerykanki są na ogół zadowolone ze swojego życia seksualnego, ale większość woli raczej inne zajęcia. Paniom ze Stanów więcej rozrywki niż miłosne igraszki dostarcza na przykład… oglądanie telewizji. Są osoby, które na długie miesiące i lata rezygnują z erotycznych zabaw. Jakie są tego przyczyny?]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Wielu naukowców zakłada, że ludzie uprawiają seks z przyczyn tak prostych, jak np. chęć doświadczenia przyjemności czy potrzeba rozmnażania. Ostatnio jednak badacze stworzyli listę ponad dwóch setek zróżnicowanych i skomplikowanych motywacji dla tej czynności – od powodów duchowych po zemstę.</p>
<p><strong>Po nam co w ogóle seks?</strong><br />
 Najbardziej wyczerpujące badania tego, dlaczego ludzie uprawiają seks, przeprowadzili psycholodzy z University of Texas w Austin. Ostatecznie dwójka badaczy: David Buss i Cindy Meston wskazali 237 takich powodów.<br />
 Okazało się, że motywacje do współżycia bywają całkiem przyziemne („nudziłem się”) ale też duchowe („chciałem/chciałam być bliżej Boga”), altruistyczne („chciałem/chciałam, aby druga osoba dobrze się czuła”) po związane z manipulacją („chciałem/chciałam awansować”).<br />
 Niektórzy wyjaśniali, że uprawiali seks, aby poczuć się silniejszymi, inni – aby się poniżyć. Niektórzy chcieli zrobić wrażenie na przyjaciołach, inni – zaszkodzić wrogom („chciałem/chciałam rozbić związek mojego rywala”).<br />
 Ostatecznie, psycholodzy wyodrębnili cztery główne oraz 13 podrzędnych czynników tłumaczących, dlaczego ludzie idą z innymi do łóżka.<br />
 Jedną grupę stanowią powody fizyczne, takie jak potrzeba zredukowania stresu („wydawało mi się to dobrym ćwiczeniem”), odczucie przyjemności („to podniecające”), ulepszanie lub rozwijanie swoich doświadczeń („czułem/czułam ciekawość w sprawie seksu”) i fizyczne pożądanie partnera („ta osoba była dobrym tancerzem”).<br />
 Inne motywy mają związek z celami. Należą do nich powody utylitarne lub praktyczne („chciałem/chciałam mieć dziecko”), status społeczny („chciałem/chciałam być popularny/a”) i zemsta („chciałem/chciałam zarazić kogoś chorobą płciową” – sic!).<br />
 Kolejna grupa to powody uczuciowe, takie, jak miłość i oddanie („chciałem/chciałam poczuć więź”) i wyrażanie uczuć („chciałem/chciałam okazać wdzięczność”).<br />
 Były też przyczyny związane z poczuciem niepewności, w tym poczuciem własnej wartości („pragnąłem/pragnęłam uwagi”), poczucie obowiązku lub nacisku („Mój partner/partnerka nalegał/a”) i zatrzymanie przy sobie partnera („chciałem/chciałam powstrzymać partnera przed skokiem w bok”).</p>
<p><strong>Dlaczego nie?</strong><br />
 Jak widać powody do uprawiania seksu są różne. A co z powodami do jego nie-uprawiania?<br />
 Z najnowszego raportu Centers for Disease Control and Prevention (CDC) w Atlancie w USA wynika, że aż 28 proc. Amerykanów w wieku 15-24 lat (29 proc. mężczyzn i 27 proc. kobiet) w latach 2006-2008 nie rozpoczęło jeszcze życia seksualnego. Nie mieli oni stosunków waginalnych, nie uprawiali również seksu oralnego ani analnego. W 2002 r., gdy po raz pierwszy przeprowadzono podobne badania, takich osób było w USA tylko 22 proc.<br />
 Zdaniem amerykańskich seksuologów oznacza to, że w dobie rozwijającej się globalizacji i internetu, młodzi ludzie bardziej skupiają się na przeglądaniu pornograficznych stron w sieci, niż realnym współżyciu.<br />
 Ograniczenie seksu to nie tylko domena Amerykanów. 45 proc. młodych Japonek w wieku od 16 do 24 lat i niewielu mniej młodych Japończyków nie jest zupełnie zainteresowana kontaktami seksualnymi – informuje z kolei The Guardian. Z badań Japońskiego Stowarzyszenia Planowania Rodziny wynika, że liczebność społeczeństwa japońskiego do 2060 roku może się zmniejszyć aż o jedną trzecią. Jedną z przyczyn tego stanu rzeczy może być&#8230; spadek zainteresowania seksem młodych Japończyków. Z 13 milionów japońskich singli mieszkających wciąż z rodzicami, aż 3 miliony stanowią ludzie powyżej 35 roku życia. 45 proc. Japonek w wieku 16-24 lat nie jest w ogóle zainteresowana seksem. Problem ten dotyczy 25 proc. Japończyków w tym samym przedziale wiekowym.<br />
 Braki te panowie rekompensują sobie wirtualnymi relacjami lub przygodnymi kontaktami seksualnymi, zaś panie &#8211; karierą zawodową. Japońskie media nazwały już zjawisko &#8222;syndromem celibatu&#8221;, a Kunio Kitamura, szef publikującej badania JFPA alarmuje, że jeśli sytuacja się utrzyma, &#8222;Japończykom grozi wyginięcie&#8221;.</p>
<p><strong>Powody przyziemne</strong><br />
 Z jakich jeszcze powodów ludzie rezygnują z uprawiania seksu? Są ich setki. Zagrożona ciąża, problemy emocjonalne związane ze stratą bliskiej osoby, czy rozpad związku lub małżeństwa, gdyż rozstanie wiąże się często z utratą poczucia bezpieczeństwa, własnej atrakcyjności (szczególnie, jeżeli w tle stoi zdrada małżonka) i trudnością z obdarzeniem zaufaniem kolejnej osoby. &#8211; Natomiast zaufanie, poczucie bezpieczeństwa i własnej atrakcyjności są bardzo ważną podwaliną dla odczuwania potrzeb seksualnych i cieszenia się seksem – tłumaczy seksuolog, doktor Michał Lew-Starowicz. <br />
 „To już nie dla mnie, nic dobrego już mnie tu nie spotka”, „Mam dzieci i to one są najważniejsze, nie myślę o takich głupotach”, „Muszę skupić się na pracy”, „Nie mam czasu na angażowanie się w związki, muszę skupić się na własnym rozwoju i zadaniach zawodowych”, „Jestem za stary/stara na TO”, „Wszyscy faceci to dranie”, „Wszystkie kobiety zdradzają”, „Seks nie jest mi do niczego potrzebny, nic mi to nie da” – padają pokrętne wytłumaczenia osób, które rezygnują ze współżycia na dłuższy czas. Jednak prawda jest taka, że, jak przekonują seksuolodzy, dorosły człowiek bez seksu, jest jak tykająca bomba zegarowa. Można uciekać w pracę, używki, hobby i&#8230; stawać się coraz bardziej nerwowym, sfrustrowanym czy wręcz – agresywnym. Zwykle ci, którzy wyparli ze świadomości myśli o seksie, nawet nie zdają sobie sprawy, że ich wieczne podminowanie, zdenerwowanie i zły humor, przypominający często nawet stany depresyjne i powodujący wahania nastrojów, to efekt właśnie abstynencji seksualnej.</p>
<p><strong>Antyseksulani?</strong><br />
 Jednak są tacy, którzy przekonują, że seks rzeczywiście nie jest im do szczęścia potrzebny. AVEN (the Asexual Visibility and Education Network) skupia na całym świecie ludzi, którzy nie mają popędu seksualnego. Ma także swoją polską odnogę. Na swoim forum „aseksi”, jak sami o sobie mówią, piszą o tym, że czują się wolni, nie udają orgazmów, nie serwują partnerom wymówek w stylu: „Boli mnie głowa”.<br />
 Okazuje się jednak, że, mimo pięknej ideologii, brak seksu jest dużym problemem dla osób, które nie czują popędu i nie mają ochoty na cielesne zbliżenia. Problem ten dotyczy głównie tworzenia związków. Oto jakie opinie o życiu bez erotycznych przyjemności i jednoczesnej próbie budowania relacji z drugą osobą znajdziemy na forum aseksualnych:<br />
 &#8211; „Nie wyobrażam sobie samej siebie w związku, wydaje mi się to być takie absurdalne, śmieszne nawet. Byłam kilka razy zakochana, ale zawsze bez wzajemności. Moi znajomi nie wiedzą o mojej aseksualności, tak już się przyjęło, że jestem zawsze sama, wszyscy zdążyli się przyzwyczaić i już nie zadają pytań.”<br />
 &#8211; „Kiedyś marzyłam o związku. Teraz już sama nie wiem. Czuję się dziwna, nieprzystosowana. Czasem chce mi się płakać. Nie wierzę, że coś się w moim życiu zmieni, boję się spotkać kogoś. Czuję się, jak dziecko zahamowane w emocjonalnym rozwoju. Ciężko tak dalej funkcjonować.”<br />
 &#8211; „Zwykle kończy się tak samo &#8211; ktoś próbuje zrozumieć, ale nie potrafi, a ja z kolei nie umiem się komuś całkowicie oddać (a przynajmniej tak, jakby chciał), więc boli w dwie strony &#8211; bo osoba zainteresowana robi, co może, żeby nie czuć się odrzuconą, a ja cierpię, patrząc na to, że się stara.”</p>
<p><strong>Kobieta woli spać</strong><br />
 Niechęć do seksu to jedno, a satysfakcja z niego, sprzyjająca częstotliwości współżycia, to już kolejne zagadnienie. Amerykanki są na ogół zadowolone ze swojego życia seksualnego, ale większość woli raczej inne zajęcia. Paniom ze Stanów więcej rozrywki niż miłosne igraszki dostarcza na przykład… oglądanie telewizji. Przytoczone dane to wynik sondażu przeprowadzonego przez magazyn „iVillage”. Sondaż przeprowadzono wśród 2 tysięcy kobiet w wieku 18-49 lat. 77 proc. z nich podało w badaniu, że są „bardzo lub umiarkowanie szczęśliwe” z powodu swego pożycia płciowego.<br />
 To bardzo zadowalający wynik. Jednak niepokoić, albo przynajmniej zastanawiać, może coś zupełnie innego. A mianowicie &#8211; aż 63 proc. badanych kobiet przyznało bowiem, że zamiast seksu wolałyby raczej… spać, oglądać film albo poczytać książkę. 62 proc. pań zdradziło także, że fantazjuje na temat seksu z kimś innym niż mąż czy stały partner.<br />
 Nie są to wyniki, których spodziewali się autorzy sondy. Współautor badań Ian Kerner, seksterapeuta, wyraża zaniepokojenie rezultatami. – Jeśli noc po nocy wybiera się książkę, telewizję albo komputer zamiast intymności z partnerem, na dłuższą metę związek może łatwiej paść ofiarą niewierności – powiedział komentując wyniki badań w telewizji CBS.<br />
 <strong><br />
 Bezpieczeństwo nie pomaga</strong><br />
 Okazuje się, że jeśli mowa o paniach, to spokój emocjonalny wcale nie pomaga w pożyciu. U kobiet, które znajdują poczucie bezpieczeństwa w związku, gwałtownie spada popęd seksualny.<br />
 U mężczyzn natomiast libido utrzymuje się na stałym poziomie, niezależnie od długości trwania związku – takie wyniki badań seksuologów można odnaleźć z kolei w niedawnej publikacji pisma „Human Nature”. Do tych wniosków doszli naukowcy ze Szpitala Uniwersytetu Hamburg-Eppendorf, którzy przeprowadzili wywiady na temat intymnych relacji w grupie 530 kobiet i mężczyzn.<br />
 Okazało się, że w początkowym okresie bycia z partnerem aż 60 proc. kobiet poniżej 30. roku życia miało regularnie ochotę na seks, ale po 4 latach odsetek ten spadał do mniej niż 50 proc., a po 20 latach – do 20 proc.<br />
 Z kolei wśród mężczyzn proporcje te utrzymywały się na mniej więcej stałym poziomie, tj. od 60 do 80 proc., niezależnie od tego, jak długo trwał związek.<br />
 Prowadzący badania, dr psychologii Dietrich Klusmann, uważa, że różnice te mają korzenie w ewolucji obu płci. &#8211; W przypadku mężczyzn stały poziom libido może być cechą zabezpieczającą przed ewentualnymi rywalami. U kobiet silny na początku popęd ułatwia wytworzenie trwałych więzi z partnerem. Spadek libido po utrwaleniu się związku może natomiast zmniejszać zainteresowanie innymi mężczyznami. Może też być tak, że rzadsze stosunki seksualne pozwalają kobietom utrzymać zainteresowanie partnera, zgodnie z zasadą, że „nieograniczony dostęp do jakiejś rzeczy obniża jej wartość” – podkreśla koordynujący badania dr Klusmann.</p>
<p><strong>Mężczyzna ma problem</strong><br />
 Niechęć do seksu w wydaniu męskim może oznaczać także obniżoną sprawność seksualną. To zaś może być objawem poważnych chorób.<br />
 Problem zaburzeń erekcji jest bardzo powszechny we współczesnym społeczeństwie – dotyka 40 proc. mężczyzn powyżej 40. roku życia. Wraz z wiekiem procent ten rośnie. Mężczyźni nie są jednak skłonni leczyć swoich dolegliwości, mimo, że można to robić w 95 proc. przypadków. Badania, opublikowane w zeszłym roku na łamach „Przeglądu Urologicznego” pokazały, że mężczyzna mający problemy z erekcją, zwleka około dwóch lat, zanim zdecyduje się poszukać pomocy lekarskiej. Przez ten czas ogranicza współżycie, często rezygnując z seksu z partnerką na długie miesiące.<br />
 Na czym polega fizjologiczny problem? Zaburzenia erekcji pojawiają się, gdy krew ma utrudniony dopływ do członka lub kiedy ilość krwi dopływająca do organu jest niewystarczająca do utrzymania go w stanie erekcji. To uniemożliwia mężczyźnie aktywność seksualną. Szacuje się, że na całym świecie problem ten dotyka 189 milionów mężczyzn i ich partnerek. Rozpowszechnienie występowania zaburzeń erekcji wzrasta wraz z wiekiem mężczyzny. W 75 proc. przypadków zaburzenia erekcji mają podłoże fizyczne i wiążą się z chorobami, takimi jak cukrzyca, nadciśnienie, choroba sercowo-naczyniowa czy schorzenia prostaty. Zaburzenia erekcji wiążą się ze spadkiem samooceny mężczyzny i mogą wywoływać frustrację, złość i smutek.</p>
<p><strong>Problem po czterdziestce</strong><br />
 Wymówki, żeby nie pójść do specjalisty są więc na porządku dziennym. Wielu panów za problemy z erekcją wini nadmiar pracy i stresu, tymczasem te dwa czynniki odpowiadają za problemy z seksem tylko w co piątym przypadku. – W Polsce, podobnie jak w innych krajach rozwiniętych, zaburzenia erekcji są bardzo popularnym problemem wśród mężczyzn po 40. roku życia. Niestety, mężczyźni są niechętni, by mówić o tego rodzaju zaburzeniach, ponieważ silnie wiążą się one z ich sferą emocjonalną i poczuciem własnej wartości jako mężczyzny – twierdzi prof. Zbigniew Lew Starowicz, Konsultant Krajowy w Dziedzinie Seksuologii. – Bardzo ważne jest więc edukowanie społeczeństwa, w tym mężczyzn, ale także ich partnerek czy lekarzy pierwszego kontaktu, na temat tego, że z ED (międzynarodowa nazwa zaburzeń erekcji – przyp. red.) można skutecznie walczyć. Trzeba tylko podjąć „męską decyzję” i zgłosić się do lekarza urologa lub seksuologa – podkreśla.<br />
 – Chcemy uświadomić mężczyznom, że zaburzenia erekcji to problem, któremu można skutecznie zaradzić. Nierozsądnym podejściem jest samodzielne diagnozowanie problemu i szukanie leków na własną rękę czy też szukanie wymówek i lekceważenie problemu. Najważniejsze dla każdego mężczyzny jest zrobienie tego pierwszego kroku: uznanie własnego problemu i decyzja o pójściu do lekarza, który opierając się na profesjonalnej wiedzy i doświadczeniu będzie w stanie pomóc pacjentowi – przekonuje Radunka Cvejič, seksuolog. – W momencie, gdy mężczyźni uświadamiają sobie, że nie są osamotnieni ze swoją dolegliwością oraz to, że zaburzenia erekcji mogą być leczone jak każde inne schorzenie, zyskują motywację, by pokonać swoją przypadłość – dodaje.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/seksowny-temat/okiem-specjalisty/zamienniki-seksu-2/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Zamienniki seksu</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/seksowny-temat/strefa-przyjemnosci/zamienniki-seksu/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/seksowny-temat/strefa-przyjemnosci/zamienniki-seksu/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 14 Apr 2014 02:12:23 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Ela Prochowicz</dc:creator>
				<category><![CDATA[strefa przyjemności]]></category>
		<category><![CDATA[co j3est lepsze niż seks]]></category>
		<category><![CDATA[dlaczego nie uprawiamy seksu]]></category>
		<category><![CDATA[zamiast seksu]]></category>
		<category><![CDATA[zamienniki seksu]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=15184</guid>
		<description><![CDATA[Amerykanki są na ogół zadowolone ze swojego życia seksualnego, ale większość woli raczej inne zajęcia. Paniom ze Stanów więcej rozrywki niż miłosne igraszki dostarcza na przykład… oglądanie telewizji. Są osoby, które na długie miesiące i lata rezygnują z erotycznych zabaw. Jakie są tego przyczyny?]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Wielu naukowców zakłada, że ludzie uprawiają seks z przyczyn tak prostych, jak np. chęć doświadczenia przyjemności czy potrzeba rozmnażania. Ostatnio jednak badacze stworzyli listę ponad dwóch setek zróżnicowanych i skomplikowanych motywacji dla tej czynności – od powodów duchowych po zemstę.</p>
<p><strong>Po nam co w ogóle seks?</strong><br />
 Najbardziej wyczerpujące badania tego, dlaczego ludzie uprawiają seks, przeprowadzili psycholodzy z University of Texas w Austin. Ostatecznie dwójka badaczy: David Buss i Cindy Meston wskazali 237 takich powodów.<br />
 Okazało się, że motywacje do współżycia bywają całkiem przyziemne („nudziłem się”) ale też duchowe („chciałem/chciałam być bliżej Boga”), altruistyczne („chciałem/chciałam, aby druga osoba dobrze się czuła”) po związane z manipulacją („chciałem/chciałam awansować”).<br />
 Niektórzy wyjaśniali, że uprawiali seks, aby poczuć się silniejszymi, inni – aby się poniżyć. Niektórzy chcieli zrobić wrażenie na przyjaciołach, inni – zaszkodzić wrogom („chciałem/chciałam rozbić związek mojego rywala”).<br />
 Ostatecznie psycholodzy wyodrębnili cztery główne oraz 13 podrzędnych czynników tłumaczących, dlaczego ludzie idą z innymi do łóżka.<br />
 Jedną grupę stanowią powody fizyczne, takie jak potrzeba zredukowania stresu („wydawało mi się to dobrym ćwiczeniem”), odczucie przyjemności („to podniecające”), ulepszanie lub rozwijanie swoich doświadczeń („czułem/czułam ciekawość w sprawie seksu”) i fizyczne pożądanie partnera („ta osoba była dobrym tancerzem”).<br />
 Inne motywy mają związek z celami. Należą do nich powody utylitarne lub praktyczne („chciałem/chciałam mieć dziecko”), status społeczny („chciałem/chciałam być popularny/a”) i zemsta („chciałem/chciałam zarazić kogoś chorobą płciową” – sic!).<br />
 Kolejna grupa to powody uczuciowe, takie, jak miłość i oddanie („chciałem/chciałam poczuć więź”) i wyrażanie uczuć („chciałem/chciałam okazać wdzięczność”).<br />
 Były też przyczyny związane z poczuciem niepewności, w tym poczuciem własnej wartości („pragnąłem/pragnęłam uwagi”), poczucia obowiązku lub nacisku („Mój partner/partnerka nalegał/a”) i zatrzymania przy sobie partnera („chciałem/chciałam powstrzymać partnera przed skokiem w bok”).</p>
<p><strong>Dlaczego nie?</strong><br />
 Jak widać powody do uprawiania seksu są różne. A co z powodami do jego nie-uprawiania?<br />
 Z najnowszego raportu Centers for Disease Control and Prevention (CDC) w Atlancie w USA wynika, że aż 28 proc. Amerykanów w wieku 15-24 lat (29 proc. mężczyzn i 27 proc. kobiet) w latach 2006-2008 nie rozpoczęło jeszcze życia seksualnego. Nie mieli oni stosunków waginalnych, nie uprawiali również seksu oralnego ani analnego. W 2002 r., gdy po raz pierwszy przeprowadzono podobne badania, takich osób było w USA tylko 22 proc.<br />
 Zdaniem amerykańskich seksuologów oznacza to, że w dobie rozwijającej się globalizacji i internetu młodzi ludzie bardziej skupiają się na przeglądaniu pornograficznych stron w sieci niż realnym współżyciu.<br />
 Ograniczenie seksu to nie tylko domena Amerykanów. 45 proc. młodych Japonek w wieku od 16 do 24 lat i niewielu mniej młodych Japończyków nie jest zupełnie zainteresowana kontaktami seksualnymi – informuje z kolei The Guardian. Z badań Japońskiego Stowarzyszenia Planowania Rodziny wynika, że liczebność społeczeństwa japońskiego do 2060 roku może się zmniejszyć aż o jedną trzecią. Jedną z przyczyn tego stanu rzeczy może być&#8230; spadek zainteresowania seksem młodych Japończyków. Z 13 milionów japońskich singli mieszkających wciąż z rodzicami aż 3 miliony stanowią ludzie powyżej 35 roku życia. 45 proc. Japonek w wieku 16-24 lat nie jest w ogóle zainteresowana seksem. Problem ten dotyczy 25 proc. Japończyków w tym samym przedziale wiekowym.<br />
 Braki te panowie rekompensują sobie wirtualnymi relacjami lub przygodnymi kontaktami seksualnymi, zaś panie &#8211; karierą zawodową. Japońskie media nazwały już zjawisko &#8222;syndromem celibatu&#8221; a Kunio Kitamura, szef publikującej badania JFPA alarmuje, że jeśli sytuacja się utrzyma, &#8222;Japończykom grozi wyginięcie&#8221;.</p>
<p><strong>Powody przyziemne</strong><br />
 Z jakich jeszcze powodów ludzie rezygnują z uprawiania seksu? Są ich setki. Zagrożona ciąża, problemy emocjonalne związane ze stratą bliskiej osoby, czy rozpad związku lub małżeństwa, gdyż rozstanie wiąże się często z utratą poczucia bezpieczeństwa, własnej atrakcyjności (szczególnie, jeżeli w tle stoi zdrada małżonka) i trudnością z obdarzeniem zaufaniem kolejnej osoby. &#8211; Natomiast zaufanie, poczucie bezpieczeństwa i własnej atrakcyjności są bardzo ważną podwaliną dla odczuwania potrzeb seksualnych i cieszenia się seksem – tłumaczy seksuolog, doktor Michał Lew-Starowicz. <br />
 „To już nie dla mnie, nic dobrego już mnie tu nie spotka”, „Mam dzieci i to one są najważniejsze, nie myślę o takich głupotach”, „Muszę skupić się na pracy”, „Nie mam czasu na angażowanie się w związki, muszę skupić się na własnym rozwoju i zadaniach zawodowych”, „Jestem za stary/stara na TO”, „Wszyscy faceci to dranie”, „Wszystkie kobiety zdradzają”, „Seks nie jest mi do niczego potrzebny, nic mi to nie da” – padają pokrętne wytłumaczenia osób, które rezygnują ze współżycia na dłuższy czas. Jednak prawda jest taka, że, jak przekonują seksuolodzy, dorosły człowiek bez seksu jest jak tykająca bomba zegarowa. Można uciekać w pracę, używki, hobby i&#8230; stawać się coraz bardziej nerwowym, sfrustrowanym czy wręcz – agresywnym. Zwykle ci, którzy wyparli ze świadomości myśli o seksie, nawet nie zdają sobie sprawy, że ich wieczne podminowanie, zdenerwowanie i zły humor przypominający często nawet stany depresyjne i powodujący wahania nastrojów to efekt właśnie abstynencji seksualnej.<br />
 Jednak są tacy, którzy przekonują, że seks rzeczywiście nie jest im do szczęścia potrzebny. AVEN (the Asexual Visibility and Education Network) skupia na całym świecie ludzi, którzy nie mają popędu seksualnego. Ma także swoją polską odnogę. Na swoim forum „aseksi”, jak sami o sobie mówią, piszą o tym, że czują się wolni, nie udają orgazmów, nie serwują partnerom wymówek w stylu: „Boli mnie głowa”.<br />
 Okazuje się jednak, że mimo pięknej ideologii, brak seksu jest dużym problemem dla osób, które nie czują popędu i nie mają ochoty na cielesne zbliżenia. Problem ten dotyczy głównie tworzenia związków. Oto jakie opinie o życiu bez erotycznych przyjemności i jednoczesnej próbie budowania relacji z drugą osobą znajdziemy na forum aseksualnych:<br />
 &#8211; „Nie wyobrażam sobie samej siebie w związku, wydaje mi się to być takie absurdalne, śmieszne nawet. Byłam kilka razu zakochana, ale zawsze bez wzajemności. Moi znajomi nie wiedzą o mojej aseksualności, tak już się przyjęło, że jestem zawsze sama, wszyscy zdążyli się przyzwyczaić i już nie zadają pytań.”<br />
 &#8211; „Kiedyś marzyłam o związku. Teraz już sama nie wiem. Czuję się dziwna, nieprzystosowana. Czasem chce mi się płakać. Nie wierzę, że coś się w moim życiu zmieni, boję się spotkać kogoś. Czuję się jak dziecko zahamowane w emocjonalnym rozwoju. Ciężko tak dalej funkcjonować.”<br />
 &#8211; „Zwykle kończy się tak samo &#8211; ktoś próbuje zrozumieć, ale nie potrafi, a ja z kolei nie umiem się komuś całkowicie oddać (a przynajmniej tak, jakby chciał), więc boli w dwie strony &#8211; bo osoba zainteresowana robi, co może, żeby nie czuć się odrzuconą, a ja cierpię patrząc na to, że się stara.”</p>
<p><strong>Tekst pochodzi z 21. numeru EksMagazynu.</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/seksowny-temat/strefa-przyjemnosci/zamienniki-seksu/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
<!-- WP Super Cache is installed but broken. The path to wp-cache-phase1.php in wp-content/advanced-cache.php must be fixed! -->