btr
Aneta Zadroga
30/09/2019

Kangury, koala, pelikany

W drodze do Melbourne – zachwycającego miasta, które skradło mi serce od pierwszego wejrzenia i z pewnością w kolejnej części wrażeń spisywanych na gorąco będzie o nim więcej – spotykamy to, co znamy do tej pory jedynie ze zdjęć, czyli australijskie żyjątka.

Dzień szósty to zdecydowanie dobry dzień na kontakt z przyrodą, szczególnie australijska fauna jest dla nas łaskawa i polowanie z obiektywami przynosi nam mnóstwo łupów, z których z dumą będziemy korzystać opowiadając o tej wyprawie zapewne wielokrotnie

W drodze do Melbourne – zachwycającego miasta, które skradło mi serce od pierwszego wejrzenia i z pewnością w kolejnej części wrażeń spisywanych na gorąco będzie o nim więcej – spotykamy to, co znamy do tej pory jedynie ze zdjęć, czyli australijskie żyjątka.

Hałaśliwe kakadu, mniej hałaśliwe, ale za to dostojne pelikany, kolejne stada kangurów – na nasze szczęście nie wszystkie uciekają od razu w popłochu i dają się uwiecznić na zdjęciach. Jednak król tego dnia jest tylko jeden i jest to pewien torbacz błędnie przez cały świat zwany misiem, który ucinając sobie leniwą drzemkę po śniadaniu pozwala się fotografować z każdej strony. I choć nasz niezwykle fotogeniczny koala robi to z zupełnie nieukrywaną obojętnością, zostaje bohaterem całej grupy i – mając to szczęście, że trafiliśmy na taką gwiazdę – możemy porównywać, kto z nas ma lepsze ujęcie jednej ze zwierzęcych wizytówek Australii.

btr btr dig btrhdr btrhdr btr sdr btrhdr


btr
btr

Komentarze Dodaj komentarz (1)

  1. Dagmara 08/10/2019 21:07

    CytujSkomentuj

    Ah jakie cudowne i kudłato-pierzaste towarzystwo. No misie koala to są tak słodkie i pocieszne, ze nie sądzę, by była na tym świecie osoba, która by ich nie lubiła ;) no i te przestrzenie ogromne i bezkresne tez robią wrażenie bycia małą kropelką wody w oceanie. Niesamowite. Gratuluje pięknej przygody.

Dodaj komentarz

Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.