Zdrowie i kondycja
Karol Pisarski
26/06/2018

Za dużo i źle pijemy alkohol

Aż 40 proc. respondentów z Polski upiło się przynajmniej raz w ciągu roku – wynika z raportu z pierwszego Europejskiego Badania Ankietowego nad Alkoholem, który przeprowadzono w 19 krajach Europy. Pod względem picia napojów wyskokowych jesteśmy w czołówce Europy.

Jak to wygląda w Europie? Do przynajmniej jednorazowego upicia się w ciągu 12 miesięcy przyznało się 60 proc. respondentów w krajach Europy północnej (kraje nordyckie, Litwa, Wielka Brytania), a tylko ok. 10 proc. w Portugalii i Włoszech.

Ankietowe badanie przeprowadzono w 19 krajach; średnio 1500 wywiadów w każdym. Wyniki pozwoliły na porównywanie problemów związanych z alkoholem w kilkunastu krajach Unii Europejskiej.

W Polsce przypada 9,5 litra średnio czystego alkoholu na głowę i jeśli chodzi o jego konsumpcję, jesteśmy w czołówce Europy. Najczęściej Polacy piją piwo i wódkę. Obok Bułgarii, Rumunii, Litwy, Estonii, Francji oraz Hiszpanii, udział wódki w spożyciu alkoholu w  Polsce należy do największego w Europie. Polska, poza Wielką Brytanią, stała się ponadto czołowym konsumentem whisky.

Kraje się upodabniają, ale kultura picia zostaje

- W krajach, w których pito dużo wódek, teraz częściej się sięga po piwa i wina, i odwrotnie. Upodabniają się style życie i rodzaje alkoholu, ale nie kultura picia  – mówi dr Jacek Moskalewicz, główny badacz PARPA. – Wino zrobiło się popularne w Wielkiej Brytanii, ale tam piją go więcej i szybciej niż we Włoszech.

Ekspert podkreśla, że w krajach europejskich dominują dwa wzory picia. Jeden – do którego należy Polska: pije się rzadko, raz na tydzień, ale dużo, jednorazowo nawet osiem centylitrów, czyli ćwiartkę wódki. To nie jest bezpieczny sposób.

Drugi, który istnieje w krajach takich jak Hiszpania, Bułgaria, Włochy i Portugalia -  pije się częściej, co drugi dzień, ale spożycie jednorazowe jest niższe. Co ciekawe, w Austrii, na Węgrzech, w Rumunii i Chorwacji, pomieszane są te dwa wzory picia.

Ryzykownie piją też w Finlandii i Islandii

Z badań wynika, że średni odsetek ryzykownej konsumpcji alkoholu wynosi 30 proc. Z tego najwyższy jest w Finlandii i Islandii – 50 proc., a najniższy we Włoszech – mniej niż 10 proc.

Cztery główne przyczyny, dla których sięgamy po alkohol:

Przyjemność – ok. 60 proc. Islandczyków pije dla zabawy;
Z powodu problemów – 6, 2 proc. Litwinów pije, by się upić (Polacy – 4 proc.), a ok. 14 proc. – by zapomnieć o wszystkim. Dla porównania – z takiego powodu alkohol spożywa tylko 0,4 proc. Włochów;
Dla towarzystwa -  ponad 50 proc. Bułgarów przyznało, że piło, bo to część świętowania, element imprezy;
Dla zdrowia – tak uważa stosunkowo wielu Chorwatów – 14,4 proc.

W Polsce do picia ryzykownego przyznała się jedna czwarta respondentów. Co to oznacza? Nadmierne picie alkoholu, które jeszcze nie niesie poważnych konsekwencji zdrowotnych, ale już do nich blisko. Nadmierne – to więcej niż 60 gramów czystego etanolu (ok. 200 mililitrów wódki) dziennie u mężczyzny, a 40 gramów – u kobiety. Przy czym eksperci podkreślają, że nie jest bezpiecznie pić codziennie – nawet małych ilości alkoholu. Tu w Polsce mamy problem.

- Z innych badań wiemy, że 70 proc. alkoholu w Polsce wypijane jest przez 18 proc. społeczeństwa – precyzuje Krzysztof Brzózka, dyrektor Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych.

Sporo w Europie żyje abstynentów

Ok. 15 proc. Europejczyków nie piło alkoholu w ogóle w ciągu ostatnich 12 miesięcy. Odsetek ten waha się od 7 proc. w Danii do ponad 25 w Portugalii i 30 we Włoszech. W Polsce do abstynencji przyznało się średnio ok. 13 proc. osób, przy czym ponad dwukrotnie więcej kobiet niż mężczyzn).

Cztery główne przyczyny, dla których ludzie nie piją alkoholu to:

słabe zdrowie,
negatywne doświadczenia związane z piciem,
niechęć do smaku alkoholu,
względy moralne lub religijne.

Nadmiar alkohol to szkody – także bliskich

Badanie pokazało, że co piąty Europejczyk mieszkał w dzieciństwie z osobą pijącą nadmiernie. Mniej więcej połowa z tej grupy odczuwała negatywny wpływ takiej sytuacji. Najwyższy odsetek takich doświadczeń odnotowano w krajach bałtyckich -  dużo powyżej 30 proc., a najniższy we Włoszech i Hiszpanii. Polska uplasowała się poniżej średniej europejskiej.

Alkohol – to zwykły towar?

W badaniu zapytano także o to, czy „alkohol to towar jak każdy inny i nie wymaga żadnych ograniczeń”. 2/3 Europejczyków nie zgodziło się z tym twierdzeniem. W Polsce był najwyższy odsetek osób – 60 proc. – które uważały, że to „towar jak każdy inny”.

Tylko jedna trzecia Polaków (średnio połowa respondentów w innych krajach Europy) zgodziła się z tym, że potrzebne są ograniczenia liczby punktów sprzedaży alkoholu.

Dyrektor PARPA podkreśla, że ograniczenia w sprzedaży alkoholu, które wprowadziły inne kraje, wpłynęły na spadek jego spożycia.

Polska brała udział w badaniach w ramach europejskiego projektu „Wspólne Działania na Rzecz Redukcji Szkód Powodowanych przez Alkohol” (Joint Action on Reducing Alcohol Harm – RARHA).

Agnieszka Pochrzęst-Motyczyńska, zdrowie.pap.pl

Zdrowie i kondycja
Zdrowie i kondycja

Komentarze Dodaj komentarz (4)

  1. Patrycja_89 26/06/2018 10:51

    CytujSkomentuj

    A co innego mamy robić w tym smutnym kraju nad Wisłą, gdzie ciągle pada, nie ma słońca prawie przez 200 dni w roku, a lato bywa czasem niegorące :P Do tego z taką historią, obecna sytuacją polityczną i gospodarczą i ogólnie ze wszystkim ;) A tak poważnie, alkohol nie jest zły, lampka wina do obiadu codziennie też nie zaszkodzi nikomu, najważniejsze, żeby nie popadać w skrajności. Wszystko jest dla ludzi, tylko z umiarem, ot i cała filozofia ;)

  2. Renia.W 26/06/2018 11:49

    CytujSkomentuj

    Można się śmiać i żartować, ale nadużywanie alkoholu jest bardzo poważnym problemem, zwłaszcza w Polsce. Piwko tu, piwko tam, winko do obiadu albo przed snem i po pewnym czasie okazje się, że bez tego piwka i winka nie można się na dłuższą metę obejść. I zaczyanją się schody, bo choroba alkoholowa nie jest czymś, co się przytrafia z dnia na dzień, nie łapie jak wirus grypy czy przeziębienia… To się rozwija latami i jak już człowiek zda sobie sprawę, że ma problem, co też często zajmuje sporo czasu, żeby się przed sobą samym przyznać, to często jest już za późno. A walka z nałgiem to nie jest coś łatwego, dziś piję, a jutro przestaję, o nie…

  3. wiem_lepiej 26/06/2018 13:25

    CytujSkomentuj

    Polacy mają problem z nadmiernym spożyciem alkoholu i żadne żartowanie tutaj za bardzo nie pomoże niestety. Bardziej chyba jest to kwestia uświadamiania społeczeństwa i zapobiegania. Ale nie metodami pod tytułem prohibicja czy zakazy, tylko edukacją, edukacją i jeszcze raz edukacją. Co innego bowiem świadome spożycie alkoholu, a co innego nałóg, który jest zwyczajnie chorobą i wolna wola nie ma tu nic do rzeczy, kiedy już kogoś dotknie ten problem..

  4. Dagmara 26/06/2018 15:54

    CytujSkomentuj

    Jak to się mówi – za studenta swoje wypiłam i już nie muszę ;) piwko czy wino do obiadu raz na jakiś czas, w upały – super. Częściej nie bo i po co. Kac, głowa boli itd ;) wolę na co innego wydawać pieniądze

Dodaj komentarz

Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.