13-kopia
Ela Makos
10/01/2017

Monika Pasternak: Prawdziwa wolność!

Silna i piękna kobieta, którą nie boi się ciężkiej pracy! Swoją determinacją, cenną wiedzą i charyzmą – motywuje oraz zmienia życie podopiecznych każdego dnia. Poznajcie Monikę Pasternak – trenerkę i instruktorkę sportu, wieczną optymistkę!

Zdobyła pani złoto na Mistrzostwach Europy federacji WFF-WBBF w kategorii fitness model! Co było kluczem do sukcesu?

Monika Pasternak: Na sukces składał się cały pęk kluczy. Jednym z najważniejszych czynników była pewność siebie, poparta solidnym przygotowaniem. Przygotowaniem, które trwało tak naprawdę ponad 10 lat, czyli od mojej pierwszej wizyty na siłowni i rozpoczęcia przygody z treningami siłowymi. Już wówczas pokochałam przerzucanie żelastwa i uczucie satysfakcji jakie daje przekraczanie granic możliwości własnego ciała, rozwijanie jego parametrów i stopniowe zwiększanie siły i masy mięśni. Ale solidny trening nie jest oczywiście wystarczającą receptą na zbudowanie sylwetki zawodniczki. Sporty sylwetkowe wymagają niesamowicie dużo dyscypliny i samozaparcia. Praktycznie całe życie należy podporządkować przygotowaniom do zawodów: regularne treningi, czysta dieta, odpowiednia regeneracja. Nie ma tu miejsca na drinka z przyjaciółką, całonocne imprezy, nie wspominając już o jedzeniu pizzy przy okazji wyjścia ze znajomymi czy oglądania filmu. Dlatego bardzo duże znaczenie ma wsparcie ze strony najbliższych. Jestem szczęściarą, mam bowiem wokół siebie ludzi, którzy rozumieją mój tryb życia i wszystkie towarzyszące mu rygory.

Czy zgadza się pani z opinią, że „ograniczenia są tylko w naszej głowie”? Dlaczego niektórym tak trudno wybrać ścieżkę zdrowego stylu życia? Przed czym pani podopieczni mają obawy?

To my sami najbardziej siebie ograniczamy i nie pozwalamy sobie na rozwój. Jestem dobrym przykładem na to, że wszystko zaczyna się w naszej głowie i rodzi się od najprostszej myśli. Przez wiele lat oglądałam zdjęcia pięknych kobiet z atletycznymi sylwetkami, myśląc „też chciałabym tak wyglądać!”. Długo nie podejmowałam żadnych konkretnych kroków w tym kierunku, tkwiąc w swojej strefie komfortu. Pomogła dopiero zmiana z: „chciałabym” na: „będę tak wyglądać!”. I to właśnie jest najtrudniejsze w tym całym fit życiu – odważne postawienie grubej kreski między tym co było wczoraj, a tym co może być jutro, między tym co wygodne, a tym, co wymaga nieco więcej wysiłku. Moi podopieczni mają przede wszystkim obawy przed tym jak długo wytrwają na diecie i czy będą w stanie wygospodarować czas na kilka treningów w tygodniu. Jednak szybko przekonują się, że „dieta” zamienia się w ich standardowy sposób odżywiania, a trening staje się rytuałem, bez którego nie wyobrażają sobie życia!

No właśnie, dlatego też skutecznie na co dzień pomaga pani tysiącom ludzi w znajdywaniu swojego lepszego „ja”. Na pani oczach dokonują się wspaniałe metamorfozy i liczne zmiany. Co wyróżnia zatem dobrego trenera? I jakich błędów powinni unikać?

Dobry trener przede wszystkim słucha, motywuje i pozytywnie nastawia podopiecznych nie tylko do samych ćwiczeń, ale również do prowadzenia zdrowego stylu życia. Buduje z nimi relację, opartą na szacunku i zaufaniu. Upraszczając – zna swojego podopiecznego jak własną kieszeń (śmiech). Dzięki temu jest w stanie dostosować zarówno trening jak i dietę do jego indywidualnych potrzeb, uwzględniając stan zdrowia, nawyki i upodobania żywieniowe, tryb życia podopiecznego oraz wiele innych składowych, mających bezpośrednie przełożenie na efektywność ćwiczeń. Dobry trener posiada rozległą wiedzę z zakresu fizjologii, anatomii, biochemii, odnowy biologicznej, dietetyki, suplementacji, a nawet psychologii. W rzeczywistości bez tej wiedzy żadne metamorfozy nie byłyby możliwe.

Co sprawia pani największą satysfakcję w pracy z podopiecznymi?

Świadomość tego, że swoją pracą powoduję uśmiech na ich twarzach – czy to poprzez widoczne efekty ich treningów i trzymanej diety, czy poprzez wydzielające się w ich ciałach hormony szczęścia, po wspólnie „wyskakanej” godzinie na zajęciach fitness. Satysfakcję również sprawiają mi rozmowy z osobami, które udało mi się zarazić „health lifestyle’owym” bakcylem – dla których aktywność fizyczna stała się codziennością, którym pomogłam odmienić życie. Często poprawa formy ma przełożenie na nasze życie prywatne, pewność siebie, kontakty z rodziną, partnerem, efektywność w pracy. To niesamowite, jakie magiczne działanie ma ruch…

Czego jest pani na to dowodem! Ma pani ogromne pokłady energii. W czym tkwi sekret? Jak ładuje pani baterie?

Jestem chyba na stałe podłączona do ładowarki (śmiech). Znajomi określają mnie jako hura-optymistkę i w sumie mają rację – patrzę na życie przez różowe okulary. Staram się we wszystkim dopatrywać pozytywnych stron i pamiętać, że tak jak po burzy zawsze wychodzi słońce, tak i w naszym życiu po trudniejszym okresie zawsze będzie lepiej. Poza tym zajmuję się tym, co kocham! Otaczają mnie cudowni ludzie, jestem zdrowa, spełniam się zawodowo. Czego chcieć więcej od życia?

Co chciałaby przekazać pani na koniec naszym czytelnikom?

Apeluję! Weźcie życie w swoje ręce! Ono daje nieograniczone możliwości, szczęście i spełnienie. To, czy je dostrzeżemy lub przyjmiemy, zależy tylko od nas samych. Zamiast pozwalać innym na to, by powstrzymywali Was przed realizacją marzeń, skoncentrujcie się na swoim celu i zacznijcie działać w zgodzie ze sobą! Przyjmując odpowiedzialność za swoje życie, zyskujemy coś bardzo cennego – prawdziwą wolność!

Rozmawiała: Agnieszka Słodyczka
Fot. Archiwum Bohaterki

13-kopia
13-kopia

Dodaj komentarz

Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.